dodaj swj wpis
strona: 1 2 3



2006-09-12 14:32 · kasia · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Aniołku dziękuje za zamieszczenie mojego e-maila na Twojej stronie.. bardzo mnie to poruszyło:).. dziękuje również Basi za piękne słowa...i miłość:) odsyłam jej i Tobie moje serce miłości:)

Czułam taka chęć wyrażenia swoich emocji i uczuć dla Ciebie, dla Basi, dla tego co WAS łączy i jak pracujecie:) to naprawdę wspaniałe i świetliste posłanie...

W odniesieniu do tego co napisała mi Basia... .myślę sobie, że ona poprostu Kocha Cię nie tylko jako Aniołek i miłością duszy ale również tak ziemsko:) ale to wspaniałe móc połączyć wszelkie aspekty i odmiany miłości i spotęgować jej siłę:) Wszyscy a szczególnie Wy jesteście nie tylko Aniołkami ale również ludźmi (co prawda niezwykłymi) ale doświadczacie również takiej oto miłości:)i z jednej strony człowiek koncentruje się na tej miłości nadrzędnej duchowej i kosmicznej a z drugiej odczuwa również taki głód miłości ziemskiej, cielesnej. .ale tak jak mówisz Aniołku każdy aspekt miłości jest ważny i w konsekwencji prowadzi i tak w odczuwaniu jej i doświadczaniu do tej miłości pełniejszej, anielskiej...jak Wasza z Basia:)

Jakakolwiek by miłość nie była to strasznie pragnę i chce z całego serduszka by miłość tylko łączyła a nie dzieliła ludzi, by była budująca a nie niszcząca. .chociaż sama wiele razy byłam i nadal jestem pogubiona w moim życiu.. .i z różnymi sprawami muszę się zmagać...to jednak wiem, że jest ona największą wartością w życiu człowieka i ja przynajmniej bez niej umieram, usycham i nie mogę się realizować. .mówię o miłości pełnej, która wyklucza pytanie co ja z tego mam.

Aniołku.. Jak trudno czasami jednak jest mi w moich poszukiwaniach, doświadczeniach miłości na co dzień.. Żyję wśród ludzi, dla których taka miłość o jakiej mówię jest iluzją, nie istniej. Szukają jej nie poprzez odczuwanie jej sercem ale w świecie stricte fizyczno - materialnym. Aspekt duchowy prawie nie istnieje.. Jaka jestem czasami samotna, opuszczona i zagubiona w oceanie tej rzeczywistości..

To Ty Aniołku dopiero wyciągnąłeś do mnie rękę i serce i powiedziałeś..."dobrze pojmujesz miłość", "pomogę Ci i rozumiem Cię", dlatego jestem tak bardzo za to wdzięczna Aniołkom i Tobie. .że mogłam się przed Tobą otworzyć, podzielić tym co czuje i jak mi ciężko...to było i jest dla mnie najważniejsze:) dziękuje za to z całego serca Aniołku:) I musiałam upaść pod ciężarem przeciwności i zła żeby to wszystko zrozumieć. .żeby doświadczyć i docenić wielką miłość Twoją Aniołku do drugiego człowieka.. teraz mówię.. dziękuje, że mogłam tego doświadczyć...bo dla takich chwil, kiedy miłość triumfuje naprawdę warto żyć !!:)I to jest miłość !, która podnosi upadłego pod ciężarem cierpień człowieka.. wyciąga dłoń, daje wiarę, silę do walki. .w imię prawdziwej wartości:)...
Za wszystkie chwile uniesień w moim życiu
dziękuje Ci z miłością w sercu

Kasia

Droga Kasiu*

Masz słuszną rację gdyby się ludzie rozumieli i kochali to świat by nie był taki zły i "odarty" z pozytywnych uczuć.

SZCZĘŚCIE czy MIŁOŚC to jedno, a to jest taki stan w którym szczęście drugiej osoby jest podstawą naszego szczęścia.
MIŁOŚĆ w pełni słowa tego znaczenia ,to uszanowanie wzajemnie - swoich potrzeb i marzeń, by być ostoją spokoju i bezpieczeństwa. Jeżeli się chce zatrzymać taki stan, to nie należy budować wokół siebie MURU nieporozumień i sporów, lecz mieć odwagę odsunąć na bok pychę i własną dumę, aby żyć w imię miłości i dla miłości.

Pokochać tak łatwo powiedzieć , a to tak naprawdę największe ryzyko ze wszystkich, bo składamy swą przyszłość i szczęście w rękach drugiego człowieka obdarowując go bezwarunkowym zaufaniem, akceptując jego słabości.

Nie chcę się rozpisywać ale jak mówią są różne miłości i można by było "preludium" stworzyć ale generalna zasada dla Świata całego i wszelkich istot żywych = miłuj bliźniego swego jak siebie samego i nie czyń tego bliźniemu swemu czego byś sam nie chciał* Myśl sercem i realizuj wartości duszy a otrzymasz to czego oczekujesz *

Pozdrawiam z miłością Basia*



2006-09-11 15:48 · Kasia · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Drogi i Ukochany Aniołku:)

jest we mnie tyle radości i szczęścia że mogę doświadczać całym sercem jak jeden człowiek kocha drugiego. .mówię o miłości dającej wsparcie i ciepło i pomocną dłoń, kiedy wydaje Ci się, że jesteś całkiem sam, opuszczony i w cierpieniu...a ktoś zupełnie nieznajomy ale niezwykły jak Ty wyciąga pomocną dłoń i mówi, że pomoże i wspiera:) dziękuje z serca za to, że otworzyłeś przede mną swoje ciepłe serce i pomogłeś narodzić się na nowo:) To dzięki Twoim przekazom miłości i wsparcia zaczęły zmieniać się relacje z moim Krzysiem...już teraz nie czuje bólu i cierpienia, które trawiło moją dusze i nawet ciało...teraz mam spokój w sercu i kocham inaczej... i widzę i czuje, że on dzięki tej miłości też się zmienia.. Sam zabiega o kontakt ze mną, sam pisze.. i czuję, że jakby się przełamuje.. chociaż wiem jak jest mu ciężko i jak jest pogubiony.. Mam jednak nadzieję Kochany Aniołku, że wszystko się miedzy nami poukłada bo kocham go szczerze i mocno.. jeżeli nawet nie to będę czekała na inną nową miłość na mojej drodze życia... bo wiem i chcę dla miłości tylko żyć:) dziękuje, że pokazałeś mi tą prawdę i za Twoje wsparcie, miłość i dobroć, którą czuje mocno w sercu. Niech Aniołki Ci wynagrodzą mój Aniołku:)

Aniołku wiesz chce jeszcze tak napisać Ci troszkę (bo czytam Twoje artykuły na stronie) jak mocno poruszył mnie artykuł Twój i Basi "Energia Światła - Moc Anioła weszła w życie". To naprawdę piękne i zupełnie kosmiczne dla mnie doświadczenie z tego co tam przeczytałam i czego doświadczyłam czytając Wasze połączenie świateł na plaży (płakałam ze wzruszenia)... Porusza moją duszę to jak czytam jaka miłość WAS łączy, jak jesteście ze sobą związani, jak współpracujecie i jak piękną energią jesteście.. Wiesz oglądałam zdjęcie na Twojej stronie.. i mam takie wrażenie, że ja Basię gdzieś pamiętam z jakiegoś obrazka jak byłam dzieckiem i miałam takiego Aniołka:) bardzo mnie to ujęło. .jej oczy są zupełnie jak oczy Aniołka. Takie ciepłe, dobre, pełne miłości i zrozumienia dla drugiego człowieka.. i bije z nich taka moc dobroci i łagodności.. to naprawdę piękne i cudowne:) Dlatego tak bardzo chciałabym WAS poznać i uściskać i poczuć tą wspaniałą energię miłości od WAS:) Mam nadzieję, że będzie mi to dane:) w każdym razie strasznie bym chciała i radowałoby się moje serce móc przytulić te dwa cudowne Aniołki:)

Aniołku wiesz czytałam również o Reiki, o której piszesz i tego czego uczycie z Basią. Jak otwieracie kanały i o inicjacji.. wiesz tak jak napisałam Ci wcześniej, że ja trochę bałam się tego... wiele osób odradzało mi to... , że to nie jest dobre, że może zaszkodzić... ale ja gdzieś czułam że przyjdzie kiedyś taki czas, że pomyślę o tym poważnie i przestanę się bać... bo Aniołki doprowadzą mnie do prawdziwych mistrzów... Tak jak Wy z Basią:) i teraz czuję, że bardzo tego chcę:) Aniołku czy myślisz, że mogłabym i ja poddać się takiej inicjacji? Czy organizujecie z Basią takie kursy jakoś niedługo? czy trzeba się jakoś przygotować do tego szczególnie?.. jeżeli mogę prosić Ciebie o jakieś informacje i wskazówki na ten temat to będę wdzięczna... Być może mogłabym zabrać ze sobą koleżankę?, która ucierpiała mocno podczas inicjacji, której poddała się tutaj w W-wie...a wiesz miała problemy z kręgosłupem i z nogami.. aż do tego stopnia, że musiała częściowo ograniczyć pracę zawodową i pracować w domu.. bo nie była w stanie.. ciało odmawiało jej posłuszeństwa... i to ona również w dużej mierze odradzała mi to... Co o tym sądzisz Aniołku? czy ona również mogłaby przyjechać ? chociaż nie wiem czy ktokolwiek jest w stanie teraz ją przekonać by zrobić to jeszcze raz...

Z miłością dziękuje Aniołku za Twoją miłość, pomoc i wsparcie dla biednej zagubionej duszyczki jak ja:), która zwróciła na siebie swoją uwagę.

pozdrawiam serdecznie i z całego serduszka

*Kasia*

 

Zbyszek:
Dziękuje Ci Kasiu za piękny wpis i ukazanie odczuć własnej duszy. Odp.; Tak Kasiu Ty również możesz poddać się inicjacji Reiki i nie musisz się do tego specjalnie przygotowywać . Wystarczy tylko otworzyć się na siebie i innych , poczuć w sobie miłość do siebie i Boga . Nie jest to dla osób wybranych czy z specjalną predyspozycją , nauczymy Cię Kasiu jak przez uduchowienie połączyć się ze swoim Aniołkiem by wspierał Cię w chwili zagubienia i prowadził Cię drogą miłości.. Na kurs umawiamy się indywidualnie To Ty Kasiu wybierasz czas gotowości i otwarcia się na przekaz inicjacyjny a my jesteśmy gotowi Ci pomóc . Informację o Reiki przeczytasz na mojej stronie mocaniola a szczegóły Cię interesujące prześlę e-mailem. Odnośnie koleżanki pomożemy jej z miłością jeśli się zdecyduje. Pozdrawiamy z miłością Zbyszek i Basia
Basia do Kasi
Przeczytałam - i Cię Kasiu rozumiem, to są piękne słowa naturalnych przeżyć i odczuć zrozumienia drugich, szczere i bez skrywania.
...i tak jak ja w tej chwili to odbieram to , że mam nutkę wdzięczności dla Ciebie Kasiu za te słowa skierowane ku mnie, mimo, że nie miałam z Tobą żadnego kontaktu. Przypadkowo przeczytałam Waszą korespondencję i poczułam się odrzucona (myślałam jak kobieta ). Teraz wiem , że słowa, które Zbyszek kierował do Ciebie to miłość dusz, które prowadzą do ukazania drogi do oświecenia. Z pełną radością powitam Cię Kasiu na seminarium I stop. Reiki. * Basia *



2006-09-02 13:07 · Patrycja · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Witam,

pragnę z całego serca podziękować Zbyszkowi i Basi za pomoc i miłość jaką mi ofiarowali. Otóż w mojej rodzinie od dawna działy się same złe rzeczy, różnego rodzaju choroby, niepowodzenia finansowe, rozpady rodziny, alkoholizm. Jako nastolatka nie zastanawialam się nad przyczyną tego wszystkiego. Aż do momentu kiedy moja mama popadła w alkoholizm. Piła od lat 6- sciu a ja zajmowałam się domem. Było mi ciężko, ale czułam się dobrze. We wrzesniu ubiegłego roku w pracy dopadły mnie starszne ataki leku, nie wiedziałam czego się boję lęk ten był niesprecyzowany. Nie mogłam jeść, spać, nękały mnie natrętne myśli, nie mogłam wytrzymać sama ze sobą , nienawidziłam siebie za te słabości, ale w głębi serca wiedziałam, że nie są ona moje , to było coś co rządziło ponad mna, miało nade mna władzę,chciałam nawet popełnić samobójstwo na szczęscie nie udało mi sie. Teraz na szczęście już myślę inaczej ale wtedy miałam żal do Boga, że mi na to nie pozwolił, dlaczego pozwalał mi tak cierpieć.  Chciałam żyć  a wegetowałam w agonii, w oceanie smutku , w morzu beznadzieji, czasowo niedostępna dla swiata. Lekarze stwierdzili nerwicę lękową i przypisali leki. Nic nie pomagało - z czasem tak ale ataki leku i tak się zdarzały, modliłam się do Boga o uzdrowienie, o to , że już nie chcę się bać. Po atakach lęku zwykle szłam spać, zabierały mi one znaczną  ilość energii.  Rozmawiajac z moją ciocią dowiedziałam się, że mojej babci siostra, kiedyś podczaś kłótni przeklnęła naszą rodzinę, " niech Wasza rodzina Pawlaków bedzie przeklęta -  Wy i Wasze dzieci. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i napisałam do Sebastiana Sarnowicza ucznia Zbyszka, przesłałam mu swoje zdjęcie i on stwierdził silne opętanie i strzygę (istota z innego wymiaru) , miałam na sobie 2 byty, które zabierały mi energię życia, miałam założony kaptur śmierci, i nie wiem co by się stało jesli nie trafiłabym do Zbyszka i Basi. Umowiłam się ze Zbyszkiem i postanowiłam pojechać , choc przyznam szczerze, że nie wierzyłam w to, ale byłam zdespreowana i wciąż poszukiwałam pomocy.

W trakcie podróży do Zbyszka mieliśmy niemiłe przeszkody, które teraz rozumię, to coś robiło wszystko by tylko do niego nie dojechać i zrezygnować z zamiaru. W końcu dojechaliśmy. Egzorcyzm rozpocął się po północy , byłam ciekawa więc nie mogłam dotrzymać słowa, że nie otworzę oczu, więc Zyszek mi je zawiązał. Stałam w kęgu ognia i sama zauważyłam, że jesli Zbyszek wzywał przewodników Trójcy Świętej i kiedy wymawiał imię Jezusa Chrystusa moja prawa noga okropnie się trzęsła wrecz myślałam, że wyskoczy mi poza krąg, a do tego okropny ucisk w kręgosłupie szyjnym , ból nie do wytrzymania, kiedy Zbyszek dzwonił dzwonkami tybetanskimi, noga i cała prawa  połowa mojego ciała aż wręcz się wsiekała, kiedy skonczył poczułam wielką ulgę.

Następnie po niedługej chwili rozpoczął się rytuał zdejmowanie klątw. Przy tym rytuale uczestniczyła też Basia, leżałam jakby na pentagramie, czułam się jak ten pentagram i Zbyszek odcinał te więzy i pęta ktore nie pochodzą od Boga, czułam się dziwnie, inaczej nie da się tego opisać.  Po rytułałach kiedy zeszliśmy do mieszkania Zbyszka, byłam zmęczona, okropnie bolała mnie głowa ale czułam się jak nowonarodzona, lekka, nie czułam już tego cieżaru jaki czułam wczesniej. Gdy wróciłam do hotelu gdzie czekał mój chłopak, była 5-ta rano, nie mogłam zasnąć z powodu tego okropnego bólu.  Wstałam o godz. 11-stej. Chlopak na mnie spojrzał  a ja spytałam się go czy nie wyglądam inaczej ? odpowiedział, że tak, jestem inna, ladniejsza i czuć ode mnie spokój. Zrobiłam nawet sobie zdjęcie i w ekranie aparatu zobaczyłam inną dziewczyną, czysta , lekką i pełną życia. Wróciliśmy do domu jechaliśmy 10 godz a ja zachowywałam się jak zupełnie inny człowiek , nie dość, że nie byłam zmęczona to na dodatek smiałam się przez całą drogę. Następnego dnia czułam się bardzo słabo, kręciło mi się w głowie, napisałam do Zbyszka i ona powiedział, że to normalne po rytuałach. Po kilku godzinach minęło i do tej pory czuję się wspaniale, nie ma takich słów w języku polskim by to opisać , chcę iść do pracy chcę żyć !

Zbyszku i Basiu jestecie tym wszystkim czego nie obejmą słowa, mam wobec Was dług wdzięcznosci tak ogromny, że w głowie się nie mieści.  Niedługo Zbyszek będzie egzorcyzmował moją matkię alkoholiczkę, i myślę, że poczuje się tak jak ja rewelacyjnie i poczuje wstręt do alkoholu, a wtedy nasza rodzina będzie szczęśliwa, dzięki Wam.

Zbyszku i Basiu, jesteście kochani i cieszę się, że pomagacie ludziom,

wiele szczęścia życzę i milości przede wszystkim !

Pozdrawiam Patrycja . pa.



2006-09-01 18:06 · Ewa-Honorata · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

O moim opętaniu dowiedziałam się zupełnie przypadkiem na dwa dni przed rytuałem egzorcyzmu.

Wczesniej zwrociłam się z prośbą do Zbyszka o rytuał ’Uwolnienia od klątw i oczyszczenia czakramow’. Na ten rytuał trzeba stawić się osobiscie. Uzgadniając wiec godzinę przyjazdu na oczyszczenie czakramow ze Zbyszkiem dowiedziałam się, że potrzebny będzie mi też egzorcyzm. Zbyszek poinformowal mnie przez telefon o tym, że sprawdził moje zdjęcie i stwierdził opętanie przez silnego ducha.

Byłam bardzo zdziwiona gdyż nie podejrzewałam opetania. Wiedziałam natomiast, że potrzebowałam pomocy. A skoro i tak już jechałam do Zbyszka to cieszyłam się, że uporam się rownież z tym paskudztwem, które się do mnie przyczepiło.

Egzorcyzm został przeprowadzony w czwartek, jednakże w weekend poprzedzajacy egzorcyzm moje samopoczucie bardzo się pogorszyło. Czułam spadek kondycji fizycznej. W niedzielę po południu czułam się tak jakbym miała pierwsze objawy grypy. Silne bole glowy i ogolne osłabienie. Musiałam zrezygnować z planow na popołudnie i położyć się do łóżka. Przespałam całe popołudnie. Po kilku godzinach snu czułam się jeszcze bardziej senna i nadal zmeczona. Następnego dnia w poniedziałek do pracy poszłam dopiero od południa, gdyż nie miałam energii aby wstać rano z łóżka, potrzebowałam wiecej snu. We wtorek ze wzgledu na złe samopoczucie zdecydowałam się zostać w domu i praktycznie przespałam dzien czując ogromny ból głowy i osłabienie fizyczne. W srodę dowiedziałam się od Zbyszka  o opętaniu i zrozumiałam powody mojego złego samopoczucia. Ponoć tuż przed egzorcyzmem duch przyczepiony do człowieka chce jak najwiecej wzmocnić  się energią by przeciwstawić się rytulałowi lub prowokuje tę osobę do rezygnacji z rytuału. Dlatego ssie dużo energii. Ja to doskonale odczułam.

Sięgając pamięcię wstecz, zaobserwowałam inne objawy opętania jakie dokuczały mi przed przyjazdem do Zbyszka (a nie wiedząc jeszcze, że byłam opętana) było  to poczucie znerwicowania i zestresowania (lęki).

Czułam jak mnie trzęsie wewnątrz, czułam jakąś wibrację niepokoju w sobie, której nie mogłam opanować. Nie mówiac już o uczuciu spokoju i milosci, ktorego już przez jakiś czas nie odczuwałam. Nie wiedzęc o opętaniu sądziłam po prostu, że to zmęczenie fizyczne. Również  wieczorem kładąc się do łóżka tuż przed zaśnięciem miałam wrażenie jakby ktoś dmuchał mi w czubek głowy. Było to nieprzyjemne uczucie gdyż powodowało coś w rodzaju elektryzowania włosów na czubku głowy. Czułam jak moje włosy na czakrze korony ruszaja się i łaskocza mnie. Przeszkadzało mi to w zaśnięciu.

W czwartek bylam już, u Zbyszka który przeprowadził na mnie dwa rytuały: Egzorcyzm, a nastepnie Uwalnianie od klatw i oczyszczanie czakramow. Zaczął od egzorcyzmu. Zostałam wprowadzona w krąg świec i pentakli. Zbyszek poinstruował mnie co mam robić i zaufałam, że jestem w bezpiecznych rękach. Z odczuć fizycznych pamiętam, że po wejściu w krag ognia moje ciało dostało drgawek i zaczęłam się trząść jakby z zimna, a moje nogi od kolan w dol zdrętwiały. Czułam bół w nogach. Jednak ufalam, że byłam w dobrych rekach i bezpieczna, że wszystko zostanie oczyszczone. I udało się. Duch został odesłany do światła, a był to silny duch bronił się niesamowicie. Zbyszek okreslił go jako ‘Istota uważająca się za Oświeconą - z Wysokiego Astralu’.

Tej samej nocy nastąpiło rytualne ‘Oczyszczania czakramow i uwalniania od klatw oraz karmicznych więzów nie pochodzących od Boga’. Ten rytuał odbył się już znacznie szybciej. Po skończonych rytuałach tejże nocy pamiętam, że czułam się lekka i ‘poukładana’. Miałam poczuci, że wszystko było na swoim miejscu w mojej aurze i zauważyłam, że znowu odczuwam radość i lekkość ciała. I takie przemiłe uczucie harmonnii.

Po obu rytuałach czuję emocjonalnie ogromną różnicę. Czuję w sobie wysokie wibracje, odbieram otoczenie w sposób bardzo pozytywny, jest mi radośnie i odczuwam w sobie miłość. A gdy myślę o energii Zbyszka to jak by jeszcze wzmacniam moje pozytywne wibracje i odczuwam jeszcze więcej tej miłej, kojącej energii !

Tak sobie myślę, że przez to opętanie zapomniałam już jak to dobrze jest być w kontakcie ze soba, z miłością wszechświata i odczuwać spokoj, harmonię i ład... Pewnie każdy ma inne odczucia, ale ja właśnie tak odbieram harmonię i miłość.

Piszę by oczywiście podziękować przede wszystkim Zbyszkowi za ogrom pracy ale i Basi która z oddaniem asystowała Zbyszkowi.
Zbyszku jesteś prawdziwie wielki i mocny energetycznie. A oboje w parze jesteście swietni. Dziekuję kochani.

Umówiłam się ze Zbyszkiem na II stopień Reiki i już się cieszę na wzmocnienie mojej energii i na otwarcie na to co nastąpi dalej. Intuicja mowi mi, że jestem gotowa na otrzymanie kluczy uzdrawiania , że Zbyszek jest wlasciwą osobą do przekazania mi ich.  Niech tak sie stanie.

Pozdrawiam z miłością   

                  EWA

Zbyszek i Basia - dziękujemy Ci Ewuniu za piękny wpis , z radością i miłością powitamy Cię na

seminarium II stop. Reiki.



2006-08-15 20:47 · Joanna · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Dziekuje Basi i Zbyszkowi ( i jeszcze komuś)
Za to, że słońce przynosi znowu mi ciepło i siłę, za wiarę w siebie, za wskazanie drogi, Mojej Drogi.
Egzorcyzmowaliście mnie 1.06.2006, rano po przepudzeniu pierwsza myśl: "MOJE DRUGIE NARODZINY", i tak było naprawde,
nie wiem kiedy się TO do mnie przyplątało ale może zacznę od początku, bo biorąc pod uwagę wszystko to co się do tej pory stało miało początek kilkanascie lat temu...
Byłam podobno zdolnym i madry dzieckiem, nad wiek rozwiniętym, po śmierci ojca, ( miałam 10lat) to ja zajęłam się domem i"wychowaniem" młodszej siostry, niemiałam czasu na dziecięce zabawy, szkoła młodsza siostra utrzymanie w porządku domu, gotowanie, pranie itp., itd ...było na mojej głowie, ale dawałam sobie radę. Miałam swój własny świat, dużo czytałam, rysowałam, miałam jasno sprecyzowane plany na przyszłośc, wiedziałam że będę studiować na ASP i że będę pomagać ludziom.

Mniej więcej 3 lata po śmierci taty zaczeły dziać się dziwne rzeczy np, widząc człowieka poprostu "czułam " że za rok odejdzie, po roku dowiedziałam się ze ów człowiek zmarł, tak było również z przeczuciem że ktoś zachoruje , to pogłębiało się było coraz częstszym zjawiskiem w moim życiu. W końcu strach i obawa o najbliższych , zepchnęła te " przeczucia " gdzieś daleko. Miałam już tego dosyć. Poradziłam sobie z tym. Będąc już w liceum plastycznym, odczucia niepilnowane powróciły, znowu strach i obawa o kochane mi osoby, sny których absurdalność miała realne przełożenie w życiu, było tego coraz więcej. Doszło do tego zniechęcenie, apatia, brak wiary we własne siły, ostatnim przejawem mojej mocnej woli było dołączenie do grona studentów ASP, potem juz równia pochyła. Brak inwencji twórczej, radości tworzenia, jakbym niedokońca była przebudzona i jeszcze to...Słońce , czułam niechęć , fizyczną niemoc ruszenia się w stronę promieni, będąc na świeżym powietrzu, w blasku słońca nieczułam się najlepiej, eh czułam się chorobliwie, ciążyła mi głowa, nogi miałam jak z betonu...przygnębiające, jedynym promyczkiem w tym czasie była moja córeczka, moje swiatełko, ukończyłam ASP z wyróżnieniem, były gratulacje i ochy i achy, ale ... mnie to nie cieszyło, niepotrafiłam się cieszyć, a kiedyś tak niebyło. Czułam się jak rybka w akwarium, ale w pieknym oceanie, bez szans na wypłynięcie na szerokie wody. Jednak coś lub ktoś ( teraz już wiem że to mój Aniołek) czuwało nademną, tak jak wcześniej ( wspomnę, że wszystkie najgłupsze skaleczenia, potknięcia, obicia zdażały się mnie}, ktoś chciał żebym poznała pewnego człowieka. Od tego momentu zaczeły dziać się naprawde dziwne rzeczy. Wiecej widziałam i słyszałam niż normalni ludzie mają w zwyczaju, świetlisto białe smugi stały się codzienną atrakcją, ale nie tylko one...widywałam również paskudnie wykrzywione twarze ludzi, choć normalnych a w ułamku sekundy na moment przemieniajacych się w upiory.
Zaczęłam mówić afirmacje i modlitwy, zaczęły pojawiać się światełka i iskierki, zaczęto mnie też atakować. A to jakieś paskudztwo ugryzło mnie w noge, to znowu coś walnęło mnie w kolano, było tego coraz więcej. Dwa tygodnie przed egzorcyzmami zaczęłam mieć silne bóle głowy, były niedowytrzymania, ale walczyliśmy, ja mój Aniołek i P.S, to co mniejsze po rególe "Wszystko co niepochodzi od Dobra i Światła niech w*********" poprostu uciekało, pozostawała tylko ten upiorny ból głowy - Strzyga, i ta paskuda od czarnej magii z wysokiego astrala.
I przyszły w końcu moje narodziny. Czułam się jakby coś mnie zjadło, przeżuło i wypluło, tak było przez tydzień a potem....zaświeciło Słońce.
Byłam wolna, czysta - nowonarodzona. Od tego momentu to co mam stało sie cześcią mnie i mojego życia widzę i czuję, ( o tych widzeniach koniecznie musze z Tobą Basiu porozmawiąć) coraz więcej czytam , chce dużo wiedzieć, jak rozwinąć siebie by pomóc potem innym. Mam dług życia, i postaram się go spłacić najlepiej jak potrafię...Dziękuję raz jeszcze, Pozdrawiam Was z całego serduszka i życzę dużo Siły!
Asia



2006-08-12 11:38 · Natalia · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Chciałam opowiedzieć jeszcze jedną historię, ponieważ zawarta jest w niej przydatna dla innych informacja. Moja siostra, która była egzorcyzmowana przez Zbyszka, (mieszkała, jak się później dowiedzieliśmy na szlaku astralnym), jakiś czas po egzorcyzmie została zaatakowana przez ducha. Działo się to w nocy, gdy zasypiała. Astral ten wpierw chciał ją przestraszyć wydając „przeraźliwe” odgłosy (mniej więcej takie, jakie można spotkać w różnych filmach, typu: Uuuuu!). Następnie po prostu wleciał w jej ciało, próbując ją opętać. Wtedy instynktownie powiedziała: „ Zbyszku – pomóż!” i duch ten w tej samej chwili dosłownie zwiał od razu . Ona zaś poczuła wyraźną ulgę i spokój.

 Wygląda więc na to, że Zbyszek jest znaną postacią i postrachem w świecie astralnym i samo mentalne zwrócenie się do niego o pomoc, może skutecznie odstraszyć astralnego natręta.

Z pozdrowieniami,
Natalia



2006-07-30 14:58 · Ewa · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Pani Basiu i Panie Zbyszku - jesteście kochani!
Bardzo dziękuję za pomoc jaką mi okazaliście. Dzięki wykonanej analizie widzę jaśniej cel w życiu. Choć były też informacje niezbyt ciekawe (tzn. przyczepiły się do mnie 2 byty. Jeden za życia zajmował się czarną magią i miał nade mną sporą władzę, bo już 80% decyzji nie należało do mnie.) Prawdą jest, że czułam się zagubiona, niezbyt pewna siebie. Od jakiegoś czasu byłam również słabsza "na ciele", tzn. dopadały mnie choroby, miewałam niepokojące bóle serca. Oba byty wysysały ze mnie energię i o ile się nie mylę trwało to kilka ładnych lat.
Podczas kilku nocy poprzedzających egzorcyzm bardzo źle spałam, a raz nawet dopadły mnie ostre bóle brzucha (niestety czasem je miałam) ten jednak był wyjątkowo silny i jakby tego było mało zaczęło mi odbierać ręce i nogi. Można sobie pomyśleć - "cóż w tym takiego? Ból jak ból", uwierzcie mi jednak, że w momencie takim jak ten, myśli się jedynie o spokoju jakim daje śmierć (przynajmniej mówi, się że śmierć ją daje) i ucieczce od tego strasznego bólu. Pani Basia powiedziała później w rozmowie, że możliwe iż to byt przeczuwając zbliżające się rozstanie ze mną czerpie ze mnie jak najwięcej energii.
Tej nocy, kiedy był robiony egzorcyzm położyłam się i zasnęłam jak radzi Pan Zbyszek. Około godziny 1:30 zbudziłam się, lecz powna słów Pana Zbyszka leżałam grzecznie w łóżku. Nie czułam się najlepiej: oblewały mnie poty, robiło mi się słabo. Później zasnęłam i po obudzeniu czułam się lekka, a świat nabrał piękniejszych kolorów. Podczas rozmowy w dniu następnym Pan Zbyszek powiedział, że właśnie koło tej godziny odprawiał nade mną egzorcyzm. Jak mówił – byt ten chciał spowodować abym poczuła się źle i odwołała egzorcyzm.
Po „zabiegu” mam wrażenie jakby z ramion spadł mi ciężar świata. Zastanawiałam się czy coś się zmieni w moim życiu, tzn. czy te 80%, które mi zabrano, a które odzyskałam mocno mnie zmienią. W tej chwili mam wrażenie, że działam bardziej zgodnie ze sobą. Stąpam lżejszą stopką po ziemi, a ludzie wydają mi się bardziej przyjaźni niż dotąd. Zawsze przyroda była mi bliska, teraz czuję się głębiej z nią złączona. Jestem radośniejsza, weselsza. Czuje w sobie pokłady miłości, którą chciałabym obdarowywać ludzi – czuję, że jestem w stanie to zrobić ! Co do dolegliwości fizycznych czuję się całkiem dobrze. Myślę jednak, że na to aby odbudować równowagę i zdrowie w organizmie potrzeba czasu.
Chciałam podziękować Wam Pani Basiu i Panie Zbyszku za natychmiastową pomoc jaką mi okazaliście i za energię, którą mi przekazujecie oraz za to, że chcecie wziąć mnie pod swoje skrzydła i poprowadzić.
Raz jeszcze z serca dziękuję=)

Pozdrawiam gorąco
Ewa

Dziekujemy Ci Ewuniu za piękny wpis i życzymy sukcesów na dalszej drodze życia ,oby ta droga gyła Ci spełnieniem w miłości. Jesli jest taka Twoja wola jesteśmy otwarci poprowadzić Cię drogą uduchowienia byś mogła osiągnąć cel swego posłania jeszcze w tym życiu.    

Pozdrawiamy Cię z miłością Zbyszek i Basia.



2006-07-26 15:11 · Natalia · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Korzystając z możliwości chciałam przedstawić historię mojego kota - Małego, który był egzorcyzmowany przez Zbyszka Ulatowskiego. Powodem egzorcyzmu było złe samopoczucie kotka w domu spowodowane założonymi ekranami na szlak astralny. Działo się tak ponieważ ekrany osłabiają istoty opętane i powodują ich gorsze samopoczucie. Dowiedziawszy się, że egzorcyzm zwierzęcia jest możliwy na odległość postanowiliśmy oczyścić Małego z wpływów astralnych, żeby czuł się lepiej w domu. Rzeczywiście to poskutkowało. Po egzorcyzmie z powrotem nabrał ochoty do zabawy i szaleńczo biegał po domu. Dodatkowo jednak rozwiązał się inny problem z nim związany. Przed egzorcyzmem kotek upodobał sobie parapet naszej sąsiadki traktując go jako kuwetę. Powodowało to zadrażnienia między nami a sąsiadką. Ze swej strony dziwiliśmy się zachowaniem naszego kota i nie wiedzieliśmy dlaczego zrezygnował z domowej kuwety na rzecz tego konkretnego, oddalonego od naszego mieszkania kawałka parapetu (kot musiał okrążać cały budynek aby dostać się w to miejsce). Odpowiedź nadeszła po egzorcyzmie. Wtedy bowiem znowu zaczął regularnie korzystać z domowej kuwety rezygnując z dalekich eskapad do sąsiadki. Powodem była karma naszego kota z tą kobietą. Egzorcyzm ten pokazał więc, że oprócz uwolnienia istoty egzorcyzmowanej spod wpływów astralnych zerwane zostają obciążające ją związki karmiczne. Gdy został uwolniony od powiązań karmicznych nic go tam nie przyciągało. Historia ta jednak nie ma do końca szczęśliwego zakończenia ponieważ złość sąsiadki w stosunku do kota (i do nas) przez ten czas na tyle się ugruntowała, że nie będzie możliwe szybkie (o ile w ogóle) odbudowanie dobrych relacji.

Z pozdrowieniami Natalia

 

NIESAMOWITE !!!

Kochana Natalio - trudna sprawa ale kot to chyba nie pójdzie i nie przeprosi sąsiadki a nawet gdyby to uczynił to sąsiadka by go napewno miło nie przyjęła z uwagi na proces karmiczny. To ona musi zrozumieć , że jest to już inny kot, który nie żywi do niej urazy . To ją należy egzorcyzmować i uwolnić od karmy z nim. Ona się wścieka nie tylko na niego ale i na Was (a może to coś co ją opętuje) bo nie może przebić się astralnie przez ochronę, którą powodują ekrany.

Pozdrawiam Zbyszek



2006-06-19 19:51 · danusia · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Kochani
no cóż czasami spotykają nas w życiu różne dobre i złe rzeczy, jeżeli wierzymy w moc Boga i Aniołów to i musimy wiedzieć ,że są też złe strony . Takowe mnie spotkały i całe szczęście , że mój Aniołek mnie do Was przyprowadził. Ktoś bardzo zły ,,poczęstował mnie klątwą pokoleniową"  i zamieszkały sobie u mnie dwa byty , jeden z przypadku, drugi przysłany , gdyby to było mało to moja córka z racji mnie też otrzymała prezent, moje życie ostatnio było powiedzmy mało radosne . Podczas kilku dni jakie razem z Wami spędziliśmy odkryłeś Zbyszku jeszcze co się dzieje w zabudowaniach i powiedziałeś co jest powodem wszystkich problemów. No cóż piekło na ziemi tam było, szlak astralny, cieki wodne, jakby mało tego było to jeszcze prawie próżnia astralna taki sobie poteżny wir.

W miarę oczyszczania mnie i mojej córki, rytuał ognia , kurs Reiki i wszystko zaczęło się zmieniać. Ale chciałam opisać co ja zrobiłam i doświadczyłam osobiscie.  Zamontowałam ekrany w/g Twoich wskazówek , zamykając szlak astralny.  Bałam sie, poprosiłam moją koleżankę Buddystkę , gdyż umie się zabezpieczać przed intruzami astralnymi . Szlak astralny był tak silny , że do zamknięcia go należało zamontować cztery komplety ekranów.  Przy pierwszym komplecie jak go zamknęłam zaczął ,,strzelać dach,, jakby ktoś strzelał z dołu do góry , z drugim kompletem musiałyśmy się napracować mocno,  przy trzecim byłyśmy bardzo zmęczone.  Rozrobiłyśmy gips, czekałysmy aby zaczął gęstnieć a tu fik przewróciła się miska z nim i go wylała, zrobiłyśmy następną , zaczełam się mocno modlić i prosić o pomoc Anielską. Gdy  zamknełyśmy go, było nam bardzo duszno  i pot leciał jak strumyczek, czwarty komplet kończyłyśmy prawie na kolanach i za nic nie mogłyśmy go przymocować a sam mówiłeś jaka to ma być precyzja. Udało się cały szalak astralny według Twoich wskazówek został zamkniety . Leżałyśmy prawie już na posadzce ze zmeczenia. Po zaklejeniu ekranów wpadł do pomieszczenia ptaszek i zaczął fruwać i śpiewać , byłyśmy w szoku z wrażenia, wyszłam na zewnątrz i patrzę a tam stado ptaków śpiewa  i słońce świeci tak, aż musiałam zasłaniać oczy ręką. To było niesamowite gdyż , była okropnia pogoda i tam nigdy nie śpiewały żadne ptaki , nie rosły w obiekcie kwiaty, rybki, wszystko umierało.
Słuchajcie - to było niesamowite uczucie i nie byłam sama, póżniej przyjechała córka i też to widziała. W nocy oczyściłeś rytuałem egzorcystycznym obiekt , bałam się o Ciebie po tym co tam przeszłam zakładając ekrany. Mają one niesamowitą moc. Dziękuję Ci , zamkąłeś piekło - sam o tym wiesz. Również dziekuję za pomoc dla mnie i mojej córki oraz dla mojego meża. Cudownie być wolnym człowiekiem , miłość darowana jest darem od Boga i Aniołów. Będziemy w kontakcie i jeżeli ja będę mogła Wam kiedykolwiek pomóc to będzie to dla mnie wielki zaszczyt.
Pilnujcie siebie i daru jaki posiadacie aby pomagać innym.
Z wielka miłością
Danusia i Magda.
P.S.Zbyszku cieszę się, że byłam Twoja Ciotką w ostatnim wcieleniu , może dlatego Cię znalazłam abyś mi pomógł. Niech CIę strzegą Twoi Aniołowie a Ty strzeż Basie. Dziekuję, że Was poznałam.



2006-05-20 10:21 · Zdzisław · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Dziękuję Ci Kasiu miłością serca, że mogłem Ci pomóc. Sprawiło mi to wiele radości i nadal sprawia, jak widzę Cię jak nowonarodzoną, przepełnioną miłością, szczęściem każdego przeżywanego dnia, każdej chwili, jak odkrywasz swój cel życia, jak rodzi się w Tobie pasja do działania i przekazywania posłania miłości do innych.
Dziękuję Ci Basieńko, dziękuję Ci Zbyszku miłością serca.
Dziękuję za naprawienie mnie „po innych”. Dziękuję za inicjację mistrzowską po której tak bardzo się zmieniło w ciągu miesiąca, jak obecność aniołów jest dla mnie wsparciem – jakże potężnym - w moim posłannictwie przekazywania miłości, dobroci, pomagania i uzdrawiania innych. Dziękuję za przekazaną miłość, która otworzyła mnie jeszcze bardziej na postrzeganie świata i światów, przyrody i tego cudownego wrażenia przeżywania każdej chwili jako najpiękniejszej.
Bóg jest moim przyjacielem, więc dziękuję Ci Boże za otwarcie mnie, za pokazanie, że każdy z nas jest Twoją cząstką i że trzeba ciągle doświadczać Ciebie w sobie, czuć boskość w sobie i nie szukać jej u innych i czucie tego ogromu Twojej wszechobecnej miłości.
Dziękuję Ci Basiu i Zbyszku za pokazanie i normalne podejście do tematu świata astralnego, do pokazania jej destrukcyjnej mocy, której doświadczyłem mieszkając na bardzo mocnym szlaku i leju astralnym.
Obecnie patrzę na to bez strachu i lęku, a nauczyłem się od Was miłości która zwycięża i niweluje wszelkie przeszkody.
Czuję się jak nowonarodzony, inny i jeszcze lepszy z pasją pomagania, którą częściowo utraciłem poprzez wpływ astralny i przyczepione do mnie duszki, którym przekazuję miłość i radość, że już zostały odprowadzone do światła.
Dziękuję mojej psinie, która odeszła w lutym br. I w pewnym sensie dzięki niej spotkałem Basię i Zbyszka. Wielu by powiedziało, to tylko zwierzak, ale ja widzę boskość i duszę nie tylko w często „zadufanych” ludziach, ale właśnie w zwierzętach, drzewach i całej tej boskości, która nas otacza.
Dziękuję Ci Zbyszku za odprowadzenie mojego pieska do światła.
Bóg jest miłością, my jesteśmy jego częścią więc przesyłam boską miłość Tobie Basiu, Zbyszku, Kasiu i wszystkim  oraz  całej Ziemi.
                                                       Zdzisław

 P.S.  Podziękowanie  to uruchomiło w nas dodatkowe uczucie radości i wzmacnia naszą miłość i umacniania nas w posłaniu - niesienia pomocy z miłością. Dziekujemy Ci Zdzisiu za przekaz energii miłości i jesteśmy dumni , że mamy takiego ucznia w stopniu Mistrza Reiki który wzoruje się na mas . Życzymy Ci wiele sukcesów na drodze uzdrawiania.                        Zbyszek  i  Basia.



2006-05-19 22:40 · Katarzyna · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Kochana Pani Basiu i Kochany Panie Zbyszku!

Przepraszam za być może zbytnią poufałość, ale jest ona jasnym przesłaniem tego, co obecnie odczuwam dzięki Wam. Jestem pełna euforii, radości i miłości. Dzięki Wam dowiedziałam się już przedwczoraj, że to, co nigdy mi się we mnie nie podobało, nad czym usilnie ( i nie zawsze bez efektów )  pracowałam - wcale nie jest moje.... Negatywne uczucia, które mną targały, wg analizy przez Was sporządzonej - to wpływ duszka, który jest przy mnie, jak mi się zdaje, od bardzo dawna. Ta wiadomość sprawiła mi wielką radość i niejako ulgę. Już znam odpowiedź na wiele moich pytań typu "dlaczego?" "w jakim celu?" "jak?" a dotyczące całego mojego życia. Jestem więc wdzięczna, że dane mi było móc do Was się zwrócić.
Swoją drogą to tak niepomiernie niesamowite, że mogę się całkowicie zgodzić z tym, co zawarte jest w tej analizie  ( może dodałabym trochę wad...  )
Codziennie doświadczam nowych, wspaniałych rzeczy ! Otworzyliście mi oczy ma ŚWIAT  ( pojęty całościowo: Bóg, moje życie i to, co nas otacza.. )   Naprawdę wielkie ma dla mnie znaczenie, dowiedzieć się, że to, co mi zawsze przeszkadzało i wydawało się obce, nienaturalne - nie jest moje.  Dziękuję.
Od kilku już lat  (z przerwami)  biorę leki antydepresyjne, właśnie po to, żeby się nie złościć, nie wściekać, móc podchodzić ze zrozumieniem, cierpliwością, wyrozumiałością, miłością do ludzi, a zwłaszcza do mojego syna. Dzięki mojemu przyjacielowi  (myślę, że mogę go tak nazwać)  panu Zdzisławowi, dowiedziałam się o Was i w ciągu kilku minut zdecydowałam się wysłać do Was tego znamiennego maila z prośbą o analizę. Dziękuję mu za zaufanie i za jego dobroć. Od tego czasu wszystko się zaczęło. Pan Zdzisław, który posiada olbrzymi księgozbiór przyniósł mi 14 książek. Czytam kilka na raz. Wszystkie dotyczą tych niesamowitych rzeczy, którymi zawsze się interesowałam, choć nie w pełni, jak teraz, do mnie przemawiały. Jednak najważniejsze dla były i są zdarzenia, które się przytrafiały, rozmowy z Panem Zdzisławem i wiedza, zawarta na Waszych stronach internetowych. Od szkoły średniej przyciągały moją uwagę nauki niekonwencjonalne, tak ogólnie je nazwę. Zaczęło się od uleczenia mnie przez bioenergoterapeutę (po wypisaniu ze szpitala bez rozpoznania, przyczyny tak poważnego mojego stanu nadal są dla mnie zagadką), niestety byłam też prowodyrem kilku seansów spirytystycznych, które dla nikogo wtedy tam obecnego nie skończyły się pozytywnie. Dane mi też było uczyć się w fantastycznej szkole Terapii Naturalnej. Dostąpiłam wtedy spotkania z tak wieloma niesamowitymi ludźmi, że mogę przyznać, nie godząc w nikogo, że więcej nauczyłam się na przerwach, niż na samych zajęciach. Wtedy właśnie pierwszy raz ujrzałam cudowną aurę człowieka. Przebłyski tamtych cudownych czasów doświadczyłam teraz, oczekując na analizę. Całe moje życie poszukiwałam wiary. Przechodziłam różne etapy i skończyłam na wierze wyłącznie w człowieka. Tu na ziemi się pojawiliśmy i tu zakończymy życie. Trzeba je przeżyć tak, żeby nikogo nie skrzywdzić, bo mamy je jedno. Tak żyłam, jeszcze do niedawna. Nie było w tym życiu takiej radości, jakiej doświadczam teraz.

Już Pani Basi pisałam, że widocznie tak miało być, że tak długo czekałam na analizę, ten czas był mi potrzebny. Żeby zrozumieć, poznać, doświadczyć. I co najważniejsze, żeby znów uwierzyć. Odnalazłam wiarę. Wiarę nie tylko w człowieka, w Boga, ale też w sens życia. To cudowne uczucie, które chciałabym zaszczepić całej ludzkości. Tak się dziś czuję.

A jak już otrzymałam od Was maila, to byłam na to przygotowana. A i tak ryczałam, jak bóbr. Ze szczęścia. Analiza jest dla mnie zrozumiała w 100%, choć nie znaczy to, że nie mam żadnych pytań! : )
Dlatego właśnie jestem Wam za wszystko ogromnie wdzięczna i to cudowne, że JESTEŚCIE.

Codzienne rozmowy, przemyślenia wypowiadane głośno poszerzają moją otwartość na wiedzę.
Dziękuję Bogu za darowanie mi tej szansy. Teraz inaczej patrzę na świat, życie te tutaj i te wieczne. Wypowiedziałam dziś moją pierwszą prośbę do mojego Anioła Stróża. I to cudowne, że się spełniła.
Czuję się cudownie, a wszystko zaczęło się od Was.  ( Zupełnie osobną sprawą są moje relacje z Panem Zdzisławem. I tu dziękuję za wyjaśnienia ).

Łączę szczere wyrazy szacunku i żywię nadzieję, że będzie mi dane podziękować Wam osobiście.

Katarzyna

P.S.  Dziś dowiedziałam się, że jest to ostatni dzień, w którym towarzyszy mi ta zagubiona dusza. Ślę jej (jemu)  dużo miłości !
Od jutra zaczynam "samodzielne" życie.   :)

 

P.S. Od Zbyszka i Basi  :) DZIĘKUJEMY  Ci  Kasiu za piękne słowa wsparcia w tym co robimy i  ŻYCZYMY sukcesów  w życiu z CZYSTĄ  ENERGIĄ  po egzorcyźmie* 



2006-05-10 12:39 · Basia · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Kochani Mistrzowie Basiu i Zbyszku!..zyczę WAM aby Wasze światełko było coraz jaśniejsze i jego blask wspieral Was i biliskich w życiu codziennym , ciagle o Was myślę i jestem naprawdę szczęśliwa ponieważ podczas pobytu u Was na Istop. Reiki przeżyłam coś metafizycznego i odnalazłam prawdę, której ciągle szukałam. Bardzo Wam dziekuję !!! dzieki Wam będę mogła nieść ją we wszechświat i uświadamaić zagubione dusze ..może i nawet odnajdę swoje posłanie (zawsze czułam iż wlaśnie po to tu jestem) dziękuję również moim świetlistym przewodnikom, które wytyczyły mi ścieżkę prosto do Was ..teraz zaczyna się nowy etap w moim życiu z Energią Reiki*
1. Własnie od dziś pragnę być wdzięczna.
2. Właśnie od dziś nie chcę martwić się.
3. Właśnie od dziś nie chce złościć się.
4. Właśnie od dziś pragnę uczciwie pracować.
5. Właśnie od dziś pragnę kochać i szanować wszystkie stworzenia.
...dzieki niej będę mogła pomóc sobie i bliskim.******* Przesyłam Wam gorące uściski oraz dużo miłości i do Zobaczenia !!!!! ;) Niech pofruną do Was buziaczki ,)))


Ps. Basiu tęsknię za Twoim wspaniałym głosem...koniecznie nagraj medytację *)))

Basia Wasza przyjaciółka i uczennica :)



2006-05-09 19:35 · Jacek · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
:)))
Szczerze dziękuję Wam Zbyszku i Basiu za to co dla mnie zrobiliście i robicie:) Pragnę wyrazić swoją dla Was wdzięczność za Waszą pomoc:)))
Od momentu gdy otrzymałem pomoc od Was moje życie zmieniło się diametralnie. Nie da się porównać co bylo przed a co po egzorcyzmie. A było bardzo źle bezsens życia, narkotyki, alkohol codziennie, straszne dołowanie i myśli samobójcze, ucieczka przed rzeczywistoscią w totalne bezsensy, coraz gorsze oszukiwanie siebie. Wiele zła we mnie było. Pomyślałem że albo mi ktoś pomoże albo to już mój koniec. Uzyskałem pomoc i bardzo za nią Wam dziękuję. Czułem dużo tej nocy i nie mogłem spać. Po egzorcyzmie wszystko to zniknęło w jednej chwili i wróciła radość życia. Pragnę dalej zmieniać swoje życie na lepsze i rownież pragnę pomagać innym. Zmieniam się z dnia na dzień. Blokady znikają i wraca spokój i radość życia. Widzę i czuję to po inicjacjach Reiki 1 i 2 otrzymanych od Zbyszka i Basi. Dziękuję Basi za analizy, wstrząsnęły mna i dają dużo do myślenia teraz:) Jeszcze raz Wam dziękuję za wszystko:)))
Jacek z Ostrowca Św.


2006-04-06 16:13 · Jacek · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl

Przeprosiny  zostały przyjęte i wybaczm  Ci Jacku.

Puszczam wszystko w niepamięć i rozpuszczam   Białym  Światłem   MIŁOŚC  *****

 

Witam !
Jacku muszę Ci powiedzieć , że jesteś jedyną osobą , która wprowadziła mnie w złość. Prosiłeś mnie o pomoc i z całego serca tej pomocy chciałem Ci udzielić. Ty wzamian za to zacząłeś mnie obrażać. Nie należę do osób mściwych i po chwili wybaczyłem Ci rozpuszczając wszystkie ataki kierowane do mnie z Twojej strony, poprosiłem w medytacji i modlitwie mojego Anioła by odesłał Ci wszystko to co kierowałeś do mnie. Więc poszło do Ciebie jak bumerang. Zadaniem tej intencji było to by Anioł mój oddał Ci to co Twoje lecz nie w formie zemsty ,ale w formie rozpuszczonego zła i przekształconego na czystą energię miłości. Odciąłem się od Ciebie i nie raniło mnie to , gdyż to nie moje. Zdawałem sobie sprawę z tego , że jesteś pod wpływem opętania i to nie jest Twoje , a tak na prawdę to nie Ty mnie obrażałeś tylko to co Cię do tego prowokowało. Wybaczam Ci z całego serca i jeśli jest taka Twoja wola w dalszym ciągu jestem gotów Ci pomóc, ponieważ wiem ,że masz na sobie brud demonicznej strzygi. I dobrze wiesz , że ze strzygami tylko ja mogę Ci pomóc. Przyjmuję Twoje przeprosimy i wybaczam Ci oficjalnie kierując Twój e-mail na moją stronę www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl do publicznej wiadomości w księdze gości. Nie pytam Cię o zgodę tej publikacji Twojego e-maila ponieważ wiem , że jeśli zwróciłeś się z pokorą , a ja Ci wybaczyłem jest to intencja , która jest godna uwagi , by wszyscy w ten sposób postępowali , a zakwitnie miłość w społeczeństwie i ludzie będą się kochać i szanować.

Pozdrawiam Cię goracą miłoscią i życzę samych sukcesów w życiu ***   Zbyszek*  i   Basia*

-----Original Message-----
From: Mail został usunięty na zyczenie Jacka
Sent: Thursday, April 06, 2006 12:02 AM
To: Zbigniew Ulatowski
Subject: Proszę przeczytać. Zachowałem się jak drań! PRZEPRASZAM!


To jest moje otwarcie się przed ludżmi, którym zrobiłem wielką krzywdę. Prawda o tym jakim jestem wielkim draniem, oszustem itd!!!
Osądzałem i oceniałem! Pod przykrywką miłości krytykowałem i nienawidziłem. Proszę również Pana o przebaczenie. Jeśli nie stac mnie na szybką pomoc, muszę zadość uczynić i przeprosić. Ale by to było prawdziwe i miało sens, to musiałem zrobić samokrytykę i znaleźć parawdziwe intencje i cienie. To kierowane jest na forum do ludzi, ale również do Pana, prosze to przeczytać i nie oceniać mnie źle. Po przez to cierpienie zrozumiałem co naprawdę mną kierowało.


Proszę! Nie potepiajcie mnie!
Chciałbym Was przeprosić za moje zachowanie, krnąbrność, za to że nie słuchałem, że okłamałem nie tylko Was, ale i samego siebie! Za to, że próbowałem Was zmienić, za to, że zaatakowałem Was, zwykłych ludzi, za to, że nienawidziłem Was za to, że nazywacie się Wielkimi Mistrzami, a oceniacie i osądzacie. Tak naprawde to ja Was zaatakowałem i osądziłem. Zrobiłem to wszystko o czym napisałem na forum i wskazałem na Was. Faktycznie opisywałem siebie.

Chciałbym powiedzieć Wam, że strona z wolymi inicjacjami, powstała nie dla ludzi, takich jak Wy, ja czy Ty, tylko pozornie zrobiłem to dla nich, by wskazać ich jako pominietych przez Was, zapominając o tym, że tak naprawdę w
ten sposób sam oceniłem i osądziłem to, że dany człowiek powinien przestać cierpieć. Tu nie chodziło o cierpienie. Ani o żadnych ludzi. Zrobiłem to z nienawiści do Was, z nienawiści do Wielkich Mistrzów za to, że kiedyś taki
jeden Mistrz osądził mnie. Jest mi wstyd, ale taka jest prawda. Oszukałem nie tylko Was, ale wszystkich ludzi, wierzących , że robię to dla nich.  A intencją był po prostu atak, na to co mi się nie podobało. Ta sama intencja
pod pozorami miłości i szczęścia i radości, była przyczyną wszlkich moich bytach na forach, nie tylko tym, ale i innych. Tak samo, było również wtedy, gdy postanowiłem opublicznić wiedzę o Reiki. Okazałem się większym oszustem niż to próbowałem udowodnić Wam.
Z tego względu, sam zostałem zaatakowany. I dopiero to, zmusiło mnie do skonfrontowania się z samym sobą, by odkryć wielką tajemnicę, prawdziwą prawdę o sobie i o tym co robiłem przez ten czas.

PRZEPRASZAM WAS. NIE PROSZĘ WAS O ODBLOKOWANIE DOSTĘPU, BO NIE ZAMIERZAM JUŻ TU WCHODZIĆ. PROSZĘ WAS TYLKO O WYBACZENIE I NIE POTĘPIAJCIE MNIE. PROSZĘ!!!

ZROZUMIAŁEM, ŻE JESTEM TYLKO ZWYKŁYM CZŁOWIEKIEM I WIELE MI BRAKUJE DO BYCIA MISTRZEM. ALE JESZCZE MAM SZANSE NA TO BY BYĆ CZŁOWIEKIEM. PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKO. MUSIAŁO SIE ZDARZYC TAK WIELE, BYM TO ZROZUMIAL. NIE BĘDĘ JUŻ USZCZĘŚLIWIAŁ ŚWIATA NA SIŁE. TERAZ JUŻ WIEM, ŻE JEŚLI KTOŚ CIERPI, TO JEST MU ONO DO CZEGOŚ POTRZEBNE. JA CIERPIĄC ZROZUMIALEM JAKIM OKAZALEM SIE OSZUSTEM, KŁAMCĄ... PZREPRASZAM WAS ZA TO!  BARDZO MOCNO!

A gdy Armawir zaoferował mi pomoc w grupowym przekazie Reiki, ja zdecydowanie odrzucilem propozycję. Takim okazałem się nie tylko draniem, ale i egoistą, oszustem, pokazałem swoją pychę, arogancję i ignorancję.

TERAZ PROSZĘ WAS O POMOC. WYBACZCIE MI PROSZĘ. I PROSZĘ WAS O POMOC. PROSZĘ WAS WSZYSTKICH O GRUPOWY PRZEKAZ REIKI NA URATOWANIE MEGO ŻYCIA CZY JAK TO ARMAWIR INACZEJ NAZYWA. PROSZĘ, PRZEBACZCIE MI I POMÓŻCIE MI UWOLNIĆ SIĘ. NIE POTĘPIAM NIKOGO ZA ATAK ENERGETYCZNY, KTÓRY NON STOP SIĘ ODBYWA. PROSZĘ PRZEKAŻCIE TO DALEJ, PROSZĘ, POMÓŻCIE MI, JA CIERPIĘ! POMÓŻCIE MI WYJŚĆ NA PROSTĄ! DZIŚ ZALEŻY MI NA TYM, BY MÓC SPOKOJNIE I NAPRAWDĘ SZCZĘŚLIWIE ŻYĆ, NIE PRZESZKADZAJĄC NIKOMU.
Jacek



2006-04-04 18:09 · Zbyszek · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
JEST TO PRZYKŁAD JAK REIKI, KTÓRE NIE JEST REIKI USUI NISZCZY ŻYCIE CZŁOWIEKA.
Mówi sią głośno, lecz nikt nie odważy się napisać i ukazać tej prawdy publicznie w obawie przed zemstą energetyczną. Poniższy e-mail jest potwierdzeniem tego co piszę w moich artykułach, że tylko Reiki Usui jest tą prawdziwą, drogą miłości, którą uzdrawiał Jezus.
Rezpuszczam wszystkie negatywne działania energią miłości i BIAŁYM ŚWIATŁEM ,które są związane z publikacją tej wiadomości. * ZBYSZEK *

-----Original Message-----
From: Autor tego listu nie wyraża zgody na ukazanie danych .
Sent: Tuesday, April 04, 2006 7:59 AM
To: zbyszek@mocaniola.com.pl
Subject: Proszę mi pomóc


Witam.

Moje pasje ezoteryczne oraz rozwoju duchowego zaczęły się ponad 10 lat temu.
Mam troszkę podobną historię do pańskiej.Przez ten czas wiele robiłem, zbierałem wiedzę na różne tematy, przepracowałem mnóstwo swoich cieni. Cztery lata temu przechodziłem swój pierwszy ciemny miesiąc. Co rozpoczęło dziwną procedurę różnych zjawisk. Rozwaliłem wszystko w co wierzyłem i zaczęły sie kłopoty. Czasowo po mału, krok po kroku uzdrawiałem wszystko, choć była to mosiężna praca, ale z miesiąca na miesiąc było coraz lepiej. Aż pewnego dnia, było to w listopadzie poprzedniego roku, spotkałem pewnego człowieka, Mistrza Reiki, który przypomniał mi moje stare pragnienie i marzenie, z przed lat. Ten czas był czasem przełomowym dla mnie.

Potrzebowałem jakiegoś światła, a w Reiki je zobaczyłem, żaden człowiek nie wie, jak tego pragnąłem. Całość tamtych dni spowodowała, że zacząłem tym tematem się interesować bardziej i w necie znalazłem stronę mistrza Martina, który takie inicjacje przesyłał na odległość nie wymagając żadnej opłaty za to. Zapisałem się. Następnego dnia dostałem upragnione inicjacje. Opisałem te dni i przeżycia na forum cudu.Zaraz potem przyjąłem część kolejnych inicjacji Kundalini Reiki, Gold Reiki, Eteryczne Krysztaly. W Kundalini Reiki widziałem
możliwość pomocy sobie. To pomogło mi bardzo sporo, dostałem wspaniały prezent od człowieka, postanowiłem pójść ich śladami by wspomóc ich w tym co robią. Bywałem często na różnych forach, rozmawiałem z różnymi ludzmi i zaczynałem poznawać coś co nie za bardzo rezonowało z Reiki, z miłością...

Na początku rozmawiałem z nimi na te tematy, potem zostawiłem ich, każdy ma prawo by żyć tak jak chce, ale sam zgodnie z sobą samym przyjąłem, że jestem inny i że chcę podchodzić do życia we własny sposób. Tak więc nie wchodziłem w ich życie, ale rozmawiałem z innymi ludźmi, którzy chcieli słuchać i dzieliłem się pewną wiedzą na temat działania egoprogramów, mechanizmów ludzkich itd. Wszystko, z czego korzystałem przez te 10 lat, w której pomagał mi pewien człowiek. Na początku byłem strasznie zamkniętym człowiekiem, dziś
te dwie osoby to ludzie nie do poznania. Dzieliłem się ideą wolności i miłości w taki sposób jak to rozumiałem i rozumiem.

W końcu zaczęło się, było to na przełomie jak poprosiłem o Tibetan Reiki a po tygodniu czasu ten człowiek zaproponował mi Karuna Reiki. Tybetańskie reiki niesamowicie pogłębiło moje przekazy. Byłem szczęśliwy. Ale nie trwało to długo... zaczęło się dziać coś czego nie rozumiem. Nie wiem czy to pewni ludzie zaczynają mnie kochać inaczej (jak to mawia Leszek Żądło), czy to jest efekt głębszego oczyszczania. Pewnego dnia, niedawno na pewnym forum doszło do przykrych sytuacji, na początku walczyłem, ale nie długo, szybko się zatrzymuję, coraz szybciej. Przeprosiłem więc wszystkich i odszedłem.Od kolejnego dnia, kiedy już właściwie miałem rozwiązany problem ze snami (koszmary), to zaczął mnie nawiedzać dziwny pies, który dosłownie śledzi mnie. Pierwszego snu zbudził mnie wbijając mi się prosto w głowę. To była momentalna pobudka. Tego samego dnia miałem podobne zdarzenie z psem,
faktycznie ten pies istnieje, dwa czy trzy razy go mijałem.Do tej pory w moich snach ten pies mnie już nie odstępuje.Równolegle do tych zdarzeń dzieje się coś innego, czy raczej działo się, bo od wczorajszego wieczoru mam spokój, miałem przez parę dni ucisk na czubek głowy i dosłownie czułem ręką jak odchodzi z niej jakaś rura, tak jak ktoś próbował
się podłączyć. Nie dało nim zdejmowanie tego, odrywanie, zacząłem się modlić i wtedy to odeszło. Wczoraj poprosiłem o stała ochronę Boga i Jezusa za przykładem Leszka i poczułem się lżej, a teraz obudził mnie ten koszmar z psem z taką jakąś ciężkością na sercu, że aż się przestraszyłem.

Może pewnym ludziom zalazłem za skórę, może robię coś co komuś się nie podoba. Ale nadal nie mam pojęcia co się dzieje, czy to efekt niedawnego przyjęcia Karuna Ki Reiki, czy prawdziwy atak energetyczny?

Proszę mi pomóc. Zgodzę się nawet odejść od tych darmowych inicjacji w necie jeśli to pomoże. Proszę pomóc mi oświecić tę cała sprawę. Jeśli to będzie kosztować, to zapłacę, od jakiegoś czasu pracuję nad pewnym projektem w swoim zawodzie i będę miał pieniądze, ale dopiero później. Wiedząc o tym, proszę Pana o pomoc. Może jednak nie uporałem się z czymś i teraz to wychodzi. Tym bardziej, że Pana adres do Pańskiej strony dostałem niedawno od człowieka z którym rozmawiałem na te tematy. Ale wtedy nie wiedziałem, że zgłoszę się do
Pana w tej sprawie, miałem wtedy trochę inny plan.

Proszę o szybką odpowiedź. Dołączam swoje zdjęcie, bo być może będzie potrzebne.

Pozdrawiam ciepło,
Autor tego listu nie wyraża zgody na podani swego inienia.


2006-04-03 01:51 · magda
Pani Basiu.....
chcę Pani osobiście podziękować za opracowanie mojej osoby, Majki
i Bartka.....oraz tego doskonałego biorytmu dla nas.
Prawdę mówiąc nie spodziewałam się takich ładnych informacji.

Dziś miałam kontakt telefoniczny z Panem Zbyszkiem
Moja przyjaciolka, Angii, którą wspominałam w dzisiejszym dziękczynnym liście do P.Zbyszka
przeżyla kilkugodzinny dramat gdy zaginął jej syn. Pan Zbyszek ochoczo zabrał się do ujrzenia sytuacji na podstawie zdjęcia Pawełka , które wysłałam. Pawel się odnalazł, ale niestety potwierdziły się informacje, które wyczuwał Zbyszek. Mam nadzieję,że to co go spotkało nie zostawi trwałego śladu na jego psychice.
Podejrzewam , że Angelika zwróci sie do Was o pomoc.

Parę godzin później....po naszej rozmowie telefonicznej
jeszcze nie spię............dokończę ten list.
Czuję jak krąg DOBRA zaczyna zataczać coraz większe koło.
Przed chwila napisałam do Uli z Warszawy, by do Was koniecznie zwróciła się o pomoc.
Wiem, że tam dzieją sie bardzo złe rzeczy i wygląda to na obciązenie karmiczne i wpływy astralne. Bardzo cierpią.
Proszę, pomóżcie tej rodzinie!
Jestem bezpośrednio pod wielkim wrażeniem lektury z księgi gości./na stronie egzorcyzmy/
Dosłownie odczuwam jak bucha ogień Milości i Dobra....to coś niesamowitego.
Jednak nie czuje się do końca wyzwolona....palę jak komin i popijam piwo/ spokojnie, nie po to, by sie upić/ i wciąż prawie nie jem/ wyglądam jak zoombi/

Jest we mnie tyle emocji, jak kosmos nieskończonych...../ odkąd was poznałam

Jakbym była w innym wymiarze.....
To prawda, o której pisała mi Iza poznana internetowo rok temu.że jak się chce to sie znajdzie, wbrew temu co "zło" mowi odwrotnego...
To kobieta , która mnie na Was naprowadziła. To ona jest przyczynkiem całego tego Dobra, które teraz się wokół mnie rozprzestrzenia.
Zawsze przeczuwałam ,że ten swiat istnieje..ale dopiero teraz na niego trafiłam.
Brak słów ......żadne słowa nie wyrażą tej radochy, która mimo złego fizycznego samopoczucia/juz przywykłam/ unosi mnie ponad rzeczywistość.
Nie dziękuje tym razem....bo ile można:-))))
Bóg istnieje. ON nie wymaga podzięki. Podzięką jest sama radośc z przypatrywania się czyjemuś szczęściu.
A co to dopero bedzie, jak Was spotkam 22 kwietnia i poddam sie egzorcyzmowi!!!!!!!!!!!!!!!
Do zobaczenia.
Magda


2006-04-02 16:13 · Magdalena · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Kochany Panie Zbyszku.....nie musi Pan tego listu czytać, chciałam sie tylko wygadać;-))))
bo to aż nie wypada zajmowac komuś tyle czasu....

Cały wczorajszy dzień był dziwny....zastanawiałam sie, czy przypdkiem nie opracowuje Pan z Basią mojego zdjęcia.
Zaczeło się od empatycznego szlochu nad sceną w filmie, ukazującą hitlerowskie bombardowanie w tłum Polaków....
Nie będę Pana zamęczać szczegółami, które w moim sercu jakby mimowolnie się odbyły wczoraj.
Ale było tych momentów kilka i dotyczyły mojego postrzegania ludzi i wspołodczuwania.
Bynajmniej list od Pana był ukoronawaniem tego wczorajszego magicznego dnia.
Zeszły ze mnie wszystkie "demony" , lęki i złe postrzeganie samej siebie.
Poczułam nie tylko milość do siebie, ktora jest podstawą zdrowia i dobrych relacji z innymi,
ale przede wszystkim poczułam wszechogarniającą miłośc do KAŻDEGO człowieka.

Pytał Pan kto mi tych bzdur naopowiadał....
Tego uzdrowiciela znalazłam w internecie. Jego strona , przynajmniej w moim komputerze jest pierwsza na liście, gdy w google wpiszę "uzdrowiciele"
Nie wiem jakie były prawdziwe intencje pana K. i czy istotnie chodziło o naciągnięcie na kase. Hi ale jesli zliczyć w sumie 5 klątw mase duchów wokół mnie, a za każde obciążenie liczyłby osobno, to dwóch pensji by mi na to nie straczyło.
Liczyłam przede wszystykim na pomoc dla Majki. A dowiedziałam się , że ona ma w sobie chłopca i ma uważać bo chlopcy będą ją macać,
oraz że mam ją odchudzić, bo się od niej wszyscy odwrócą a także, że mam iść z nia na solarium, bo się z tą bladością nabawi kompleksów. No i, że trzeba jej okazywać dużo miłości,/ jakbym tego nie wiedziała !!!!/
Zdenerwowałam sie okropnie, bo pan K. mowił to wszystko przy moim dziecku......siłą ją stamtąd wypchnęłam , by już więcej nie słuchała.
Po czym zajął się mną. Już wczesniej mówił Bartkowi, bo on wszedł pierwszy, że minąwszy się ze mna w korytarzu widział we mnie czarownicę, tzn., że jakoby zajmowałam się w wielu wcieleniach czarną magią, że wiele krzywdy ludziom uczyniłam, że te ogromne moce sa we mnie i dziś, ale na szczęście są zablokowane.

Nie zdziwiły mnie te rewelacje/ troche tylko to,że nie dobre siły wykorzystywałam , a złe/
, gdyż od 10 lat wiem ,że na dłoni mam bardzo rzadką i wybitnie wyraźną linię Urana, linie parapsychologii.
Te moce sugerowała mi więc wiele lat temu wróżka. Opowiedzialam to panu K. a także to, że dwa tygodnie wcześniej przezyłam przełom w swoim zyciu....że dokonał sie we mnie akt wybaczenia sobie i pokochania siebie..wtedy, zaobserwowałam poraz pierwszy w życiu że faktycznie niektore linie na dloni znikają. A mnie zniknęła króciutka linia , która jakby blokowała bieg tej głownej, linii Urana....
Pan K. zignorował te moje zwierzenia. Najbardziej bolało mnie na tej wizycie to,że poraz pierwszy w życiu
wypowiedziałam głośno swoje marzenie, które nosze odkąd pamiętam i jak pan K. na to mnie potraktował.

Powiedziałam panu K. że jest we mnie jakby imperatyw, taki wewnętrzny nakaz pomocy ludziom, że czuje w sobie uzdrowiciela...że coś z głębi mnie czuje to bardzo wyraźnie....sama tego nie rozumiem , ale tak jest.
Że może wreszcie jestem we wcieleniu, w ktorym odkupie swoje poprzednie winy. Pracuje zresztą w szkole specjalnej.otaczam sie więc ludzkim nieszczęsciem, biedą , patologią i już ta forma pracy może być pokuta.
No więc pan K. na to wszystko mocno mi zasugerował, ze posiadając nieprzecietne moce można bardzo łatwo je wykorzystac przeciw ludziom...albo w łatwym zdobywaniu pieniędzy albo życzeniu komuś zła.....Słuchałam zdziwiona.....i mu znów mówie, że nigdy przenigdy nie poczułam w sobie nienawiści do kogokolwiek, że nigdy nikomu źle nie zyczyłam, że tego nie potrafie. Pan K. znów mi nie wierzył...
Oczywiście,że bywam zla i rozgoryczona, w końcu to ludzkie uczucia i bywało,że ludziom ukazywałam ich złe czyny. Ale nigdy nie zrobiłam świadomie komuś zła, pracowałam zawsze nad wybaczeniem, nad zrozumieniem drugiego człowieka.
Jeżeli kogokolwiek w życiu nienawidziłam to byłam to ja sama....bo istotnie, brak mi wiary w siebie i ostro siebie oceniam.
Pomiędzy mną a panem K. nastapił konflikt, bo gdy już ochłonełam napisałam do niego list.
Odpisał mi, że to typowe zachowanie osoby opętanej, a następnie,że wyszedł w tym liście mój prawdziwy charakter, że jestem złą , negatywną osobą w przeciwieństwie do Bartka!!!!
że zawsze wszystkich obwiniam tylko nie siebie.....Panie Zbyszku......świat mi sie zawalił.....wszystko złe wróciło....można powiedzieć, że znów duchowo upadlam, że bieżące moje problemy znów staly sie wielkie jak Mont Everest....zaczęłam wierzyć w to, co on mówił i pisał....,
że z gruntu jestem zła.....chodziły mi po glowie myśli, że może powinnam odejść od Bartka/
i to teraz , jak jesteśmy na samej mecie, by w końcu być razem/, skoro on taki dobry a ja taka zła.....
W chwilach rozsądku czułam ,że to tak nie jest, że to tylko jakaś tajemnicza walka energetyczna się odbywa pomiędzy mną a panem K>
Zwróciłam panu K uwagę, że to nasze spotkanie powinno przynieśc wnioski w dwie strony, że powinien się zastanowić nad swoim powołaniem.
Dowodem na to jest też odpowiedź pana K. do mojej przyjaciólki, która szukała pomocy. Napisał jej krótki enigmatyczny list, po którym wyciągalam ją z doła przez wiele godzin. Nie zaproponował jej przyjazdu , pomocy, nic. Tylko zasugerował samo zło. / wiedzial ,że to moja znajoma/
Teraz może Pan rozumie dlaczego wczoraj plakałam nad listem od Was....zdjęliście ze mnie te straszną sugestie, że jestem Złem....
Pan serio pisał o wyczuwaniu konkurencji? Czyli mój wewnętrzny głos się nie myli?

Nie wiem po co to sie wydarzyło....choć wyznaje zasade , że wszystko co nas spotyka dzieje sie po coś....., że to nie przypadek.
Może w ten sposób mialam trafić na Pana? I uzyskać w końcu pomoc? Może w panu K . coś też poruszyłam? Oby...

Panie Zbyszku....pisze Pan,że nalezy się mną zająć osobiście , jak i Majką.
Proszę mi napisać jak to ma w praktyce wyglądac. W jaki sposób mam się na tę wizyte umówić.
Już teraz bardzo przez Pana i Basie uspokojona poczekam cierpliwie, jeśli termin bedzie odlegly.
mam nadzieje,że znalazł Pan w tym liście długim to końcowe zdanie i mi Pan odpisze:-))))

Jeszcze raz Wam dziękuję.....jest teraz tak, jakby wszyscy moi dobrzy Aniołowie powychodzili z ciemnych kątow
i znów czuje opieke i nadzieje.....
DZIĘKUJĘ..... i pozdrawiam z Miłością. Magda

Ja bardzo przepraszam Panią Basie, bo w poprzednim liscie
zwracam sie do Pana Zbyszka jako autora opracowania,
a przecież zrobiła to P.Basia.
Popełnilam gafe. Prosze mi wybaczyć Pani Basiu....
Magda

Odpowiedz na ten list !
Diagnozując Panią Magdę i jej rodzinę nie mieliśmy wglądu w całość sytuacji tylko zdjęcia i daty urodzenia i nic nie wiedzieliśmy o jej problemach życiowych.
Tak na moje oko uzdrowiciel Pan K. i Pani Magda odegrali jakąś nie uzdrowioną historię sprzed lat.
List ten może ukazać podstępne sugestie uzdrowicieli i egzorcystów, którzy żerują na niewiedzy ludzkiej , wmawiają człowiekowi bzdury by wyciągnąć kasę. Człowiek jest gotów zapłacić każdą cenę by tylko sobie pomóc ale nie zdaje sobie sprawy , że pada w sidła manipulacji i staje się ofiarą . Osobiście znam osoby, które wmawiają człowiekowi coś czego nie można potwierdzić i sprawdzić ale za każdą bzdurną odpowiedz każą sobie płacić . Nie chcę się narażać takim oszustom ale warto się nad tym zastanowić.
Wszyscy jesteśmy aniołami lecz nie zdajemy sobie z tego sprawy co tak naprawdę pięknego w nas dżemie i nie umiemy się na to piękno otworzyć. Gubiąc się przyciągamy sobie wpływy astralne, które zamykają nas przed tym pięknem i wprowadzają w nas chaos, który niszczy nie tylko nasz umysł ale i ciało . Wpływ astralny wpycha nas w ręce tych, którzy im sprzyjają. Przykład tego listu może uświadomi nie jedną osobę, która w podobny sposób została wykorzystana i zmanipulowana . Bezwzględna wiara i ufność oszustom może przyczynić się do tego , że życie ludzkie w jednej chwili padnie w gruzach i ciężko jest się pozbierać po tym co usłyszymy o sobie.
Pani Magdo – nasza diagnoza ukazała w Pani to o czym wiedziała Pani od dawna. Pan K.... widząc to , że jest Pani słaba wmówił Pani zło, czuł konkurencje i chciał Panią osłabić. Liczył na to , że w obronie dziecka może wyciągnąć od Pani kasę.
Proponujemy wybaczyć mu i odciąć się od jego złych intencji a wróci to do niego i otrzyma to na co zasłużył. Powinna się Pani nauczyć tego jak bronić się przed takimi manipulantami . Widzimy w Pani to piękno i to Pani sama może pomóc nie tylko sobie ale i bliskim by życie Wasze było komfortem a nie troską.
Pozdrawiamy z miłością Zbyszek i Basi.*


2006-03-10 18:53 · Izabela · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Witam.
Wprawdzie egzorcyzm miałam jakiś czas temu, to chciałabym oficjalnie podziękowac i oznajmić, ze skorzystałam z szansy oczyszczenia i bardzo się z tego cieszę.

Zdjęcię przyczepów astralnych w moim wypadku jest bardzo odczuwalne- świat stał sie kolorowy. Otworzyłam się na więcej radości, więcej szczęścia i więcej miłości...
I mrok zupelnie przestał mnie interesować:)) i kręcić.

Wiedźma we mnie też zamilkła, poszła sobie, nie mam juz morderczego spojrzenia, co zaobserwowałam z ogromnym zdziwieniem!

I radość mnie nie opuszcza jak do tej pory:)

Serdecznie dziękuję Tobie, Zbyszku, za pomoc. Taka mała rzecz a taki wielki krok w zyciu:))
Teraz mogę robić to, o czym marzyłam od dzieciństwa. To jakby przebudzenie...

Dziekuje też Basi za cenne wskazówki. Jesteś przepiekna, wewnętrznie i zewnętrznie:))

Posyłam swą Anielską Miłość Wam, Kochani. Jesteście cudowni :)))

Dziękuję :)))

Izabela


2006-03-03 22:22 · Bożenka · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Doznania i refleksje w kręgu ognia.
Wdzięczność po uwolnieniu mnie od bytów w kontakcie bezpośrednim z egzorcystą.

Stanęłam rozebrana w kręgu ognia. Zbyszek i Basia pouczyli mnie, że cokolwiek by się działo, cokolwiek by nie przyszło, to miałam stać w kręgu z zamkniętymi oczyma i złożonymi jak do modlitwy rękoma. Dziwne uczucie przeszywa osobę, gdy znajdzie się w środku, musi zamknąć oczy i czekać na nieznane.
Zbyszek rozpoczął rytuał. Wiedziałam jak będzie to przebiegało, gdyż wcześniej słuchałam nagrania na stronie internetowej. Czym innym jest jednak słuchać nagrania, a zupełnie czym innym jest brać udział w rytuale osobiście. Na początku nie czułam nic szczególnego. Zbyszek odmawiał modlitwy i wszystko było jak w nagraniu. Wkrótce zaczęło się coś zmieniać. Moim ciałem zaczęły targać wewnętrzne dreszcze, najpierw leciutkie, a później mocniejsze. Zbyszek dzwonił dzwonkami tybetańskimi tuż obok mojego ucha, a mi się wydawało jakby te dźwięki dobiegały z oddali. Poczułam się jak spowita w gęstej mgle, samotnie. Zbyszek chodził wokół mnie i dzwonił. W pewnym momencie byłam pewna, że się poddam, opuściłam ręce na znak, że zaraz zemdleję. I wówczas przyszła wspierająca myśl, żeby wytrzymać jeszcze chwilkę i jeszcze kolejną. Zaczęłam skupiać się na obecnej chwili i wierzyć, że dam sobie radę. Z ciała niczym gęsty deszcz kapał ze mnie pot. I wówczas to coś zaczęło mnie straszyć. Najpierw przeszła myśl, że ja, kobieta stoję rozebrana , że Zbyszek, mężczyzna na pewno zrobi mi krzywdę. Nie poddałam się jednak i zaczęłam skupiać myśl na afirmowaniu niewinności i miłości. Złe myśli ustąpiły. Gdy Zbyszek dotknął mnie ostrzem noża rytualnego, przeszył mnie strach, że zaraz mnie dźgnie, a ja głupia tu stoję jak owca prowadzona na rzeź i nic nie robię, żeby uciec;). Poskutkowała afirmacja, że jestem bezpieczna pod bożą ochroną. Potem myśli ustąpiły. Czułam ucisk w lewym uchu i takie ogólne przesilenie ciała.
Zbyszek zakończył rytuał i krok po kroczku miałam wycofać się z kręgu. Byłam słaba i zdezorientowana.
Po tym doświadczeniu wiem już teraz jak bardzo pewnym siebie trzeba być na co dzień, jakie mieć w sobie silne poczucie bezpieczeństwa i zaufania, miłości i ochrony bożej. W każdym momencie naszego życia czai się zło, które próbuje nas przeciągnąć na swoją stronę. Doceniam też moc ludzkiej wolnej woli i ludzkiego wyboru. Wiem też na pewno, że jeśli tylko tego zapragnę i o to poproszę ( wystarczy mała myśl), to anielskie postacie, opiekunowie niebiescy , wszyscy strażnicy Boga staną po mojej stronie, aby mnie wesprzeć. I za tą świadomość jestem wdzięczna , jestem szczęśliwa , że rytuał ten przyczynił się do uwolnienia mnie z bagażu jaki zegrałam nieświadomie. Niby krótka chwila strachu w kręgu ognia a ile radości po oczysczeniu. Dziękuję za udzielenie mi pomocy.
* Bożena:)


2006-02-13 10:55 · Zbyszek · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Koszmarna noc w trakcie EGZORCYZMOWANIA. Przykład ten jest przestrogą dla tych kyórzy na siłę lub z ciekawości pragną doświadczyć doznania w chwili egzorcyzmu !!!!!

-----Original Message-----
From: Aga e-mail zastrzeżony
Sent: Sunday, February 12, 2006 9:16 PM
To: zbyszek@mocaniola.com.pl
Subject:


Witaj,
chciałam Ci tylko na gorąco powiedzieć, ze dziwna to była noc. Niby teraz czuję się normalnie. Nie ma nic nadzwyczajnego w moim samopoczuciu - nie bolał mnie dzisiaj brzuch, ale czasami mnie nie boli więc nie wiadomo czy to dlatego - będę obserwować to zobaczymy.
Generalnie tak bardzo chciałam coś poczuć, że nie mogłam zasnąć, przysypiałam nerwowo na chwile i budziłam się i znów lekko przysypiałam. O którejś jednak godzinie nocą ok2-3 poczułam leżąc że robi mi się słabo. Nic a nic się nie wystraszyłam, bo uznałam że może dlatego (choć chęć odczucia była tak silna, ze mogłam niestety wywołać u siebie takie odczucie). Potem wydaje mi się że wstałam do toalety (niestety nie jestem tego pewna - może to senne majaki)i pamiętam, że było mi bardzo słabo że ledwo doszłam do łóżka na które się wczołgałam, nie dochodząc do poduszki, po paru minutach do niej doszłam, przytuliłam się do ściany, która mnie ochładzała i dawała poczucie tego, że nie zemdleję - potem myślałam albo usnąć, albo wszystko to było snem. Bądź co bądź jak się przebudziłam około 6-tej rano dokładnie pamiętałam te odczucia, nie wiedząc jednak czy to jawa czy sen. Pamiętam tylko jak mi było słabo. To wszystko - może to nic ale dla mnie to było dziwne.

Potraktuje to jako doswiadczenie -jakby nie było dla mnie ciekawe - zbyt
mnie to ekscytowało, żeby przegapić. Poza tym widzisz ja mam duże problemy
ze snem i jak wiem, że mam zasnąć to już na pewno nie zasnę. Grunt, że
wszystko się dobrze skończyło, że ani przez chwilę sie nie bałam i nie
spanikowałam- Wiedziałam, co sie ze mną dzieje i wiedziałam, że dasz spobie
z tym radę, że to zaraz minie.

pozdrawiam cieplutko i czekam na dalsze wskazówki
aga

ODPOWIEDZ :


Witam Cię z miłością!

Niech to, co przeżyłaś będzie dla Ciebie nauczką lub nowym doświadczeniem. Egzorcyzm to nie żarty i jeśli, ktoś mu się poddaje to musi wiedzieć , że pozbywa się problemu, który nie tylko myśli ale i zabiera mnóstwo energii tak potrzebnej do życia. Ciekawość nie popłaca, dobrze, że tak się skończyło ponieważ duchy mogą sprowokować do różnych niemiłych niespodzianek np. mogły Cię zmusić do wyskoczenia przez okno lub do popełnienia czynu kryminogennego itp. Nie jest to dla mnie nowością , że coś się dzieje niezwykłego w trakcie egzorcyzmu . Duchy się bronią lecz na odległość nie mają szans obrony więc prowokują żywiciela do różnych dziwnych czynów. Miałem już przypadki , że osoba egzorcyzmowana tak jak Ty nie mogła spać i w trakcie rytuału upadła w miejscu gdzie stała np. na podłodze przy łóżku, w korytarzu, w łazience przy wannie i w różnych innych miejscach i spała w opakowaniu do rana dopóki ich nikt nie obudził. Zawsze ostrzegam i proponuje spać . Lecz jak można dotrzeć do tych którzy są ciekawscy lub nie wierzą w to co mówię . Zawsze pouczam i proponuję spać bo nie chcę nieć nieczystego sumienia gdyby coś się stało. Duchy są mściwe ,że pozbawia im się żywiciela i odsyła w nieznany dla nich świat zwłaszcza ,że nie wieżą w istnienie Boga lub się go boją z różnych przyczyn karmicznych. Jak napewno wiesz z moich artykułów ja mam 67% na 100 silę dematerializacji więc niema siły by w trakcie egzorcyzmu ktoś nie został uśpiony na siłę. Dlatego, że w chwili uśpienia duchy również są słabsze i szybciej jest mi się z nimi rozprawić i wyrwać z pola aurycznego odsyłając do światła.
Próba lub wyjście do łazienki również nie jest przypadkowe ponieważ w trakcie oczyszczania jest taka konieczność by się uwolnić od toksyn które zalegają w organizmie. Jest to dobry znak, czyli proces uzdrawianie rozpoczął się świadomie. Mam nadzieję , że to pozwoli Ci ujrzeć drogę do uzdrowienia problemu który, Cię nurtuje. Uwierz w siebie i pozwól by siła mocy, którą Ci proponuję spełniła Twoje oczekiwania.

Pozdrawiam gorąco
Zbyszek.


2006-01-24 22:49 · Danusia · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Kochani Basiu i Zbyszku !
Jestem Wam ogromnie wdzięczna za uwolnienie mnie i mojego syna z bytów astralnych .
Długo szukałam odpowiedniego nauczyciela Reiki , po znalezieniu i dokładnym zapoznaniu się z twoją stroną internetową , wiedziałam że będziesz to Ty Zbyszku .
Od momentu kiedy postanowiłam zrobić kurs zaczęły się wzmożone ataki astralne .Zdałam sobie z tego sprawę dopiero po Twoim oczyszczaniu .
Mogę spać spokojnie , skończyły się koszmarne sny i ataki astralu w nocy .Ustąpił uporczywy ból kręgosłupa , głowa stała się lżejsza i ustąpił ścisk dolnej szczęki , poprawił się wyraz twarzy .
U mojego syna Mateusza nastąpiło wiele zmian .Urodził się z " zespołem złego wchłaniania " , więc przeszedł przez wszystkie możliwe diety. Potem w szkole ; dyslekcja ,dyzgrafia , latelaryzacja skrzyżowana i niesamowite problemy z nauką w szkole .Dodatkowe zajęcia w poradni zawodowo-wychowawczej przez 11 lat nauki w szkole podstawowej i gimnazjum . Trening twórczego myślenia i zapamiętywania u Wojakowskich ,relaksacja , zajęcia z kinezjoterapii i ciągle na bieżąco przerabianie z nim materiału szkolnego , by mu pomóc .
Przełomem w tych problemach stała się korekta portretu numerologicznego u Gladys Lobos , przestał rzucać zeszytami w domu podczas odrabiania zadań domowych. Zaczęła się jako taka harmonia , lepsza komunikacja .
Pesymizm , negatywne jego myślenie bardzo utrudniało i nie motywowało go do nauki , a nawet do życia . Jako 6-latek mówił że nie chce żyć , że się zabije .... wyobraźcie sobie przez co ja przechodziłam ...... a wystarczyło go " oczyścić z wpływów astralnych "
Obecnie wreszcie zaczął myśleć POZYTYWNIE . Zaraz na drugi dzień po oczyszczaniu ustąpił u niego ból głowy , do którego się już przyzwyczaił .
Ciekawy miał sen na dzień przed egzorcyzmowaniem


W noc poprzedzająca oczyszczanie miał sen w którym dostał
ściskoszczęku , nie mógł otworzyć ust , bał się okropnie że zamkną się na zawsze .Prosił mnie o pomoc ,a ja mu powiedziałam że tak ma być. Wtedy postanowił włożyć między zęby drewnianą deskę taką jaką używa się w kuchni .
Następnie ją pogryzł zębami na kawałki .Obudził się z takim samym bólem żuchwy jak w nocy , bolała go do wieczora a w następną noc był
oczyszczany.
Jego sen to ostatnie ataki astralu
Opisując sytuację swojego syna chciałam Wam drodzy rodzice ,którzy macie problemy ze swoimi dziećmi pokazać że egzorcysta może zmienić ich życie , a przy okazji i wasze .
Ja ze swej strony mogę tylko żałować ,że spotkałam Zbyszka tak późno , ale podobno wszystko ma swój czas i miejsce .


Drogi Zbyszku i Basiu ,z całego serca Wam dziękuję że było dane nam się spotkać ,dziękuję za pomoc ,za okazane serce i słowa miłości .
Kochani życzę Wam jak najwięcej MIŁOŚĆI , OPIEKI ANIELSKIEJ i tego co najlepsze ,bo w pełni na to zasługujecie .
Pozdrawiam gorąco Danka


2006-01-21 22:56 · Bożenka · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Słowa to tylko słowa a ja chciałam podziękować sercem za pomoc mojej rodzinie a przedewszystkim za uratowanie zycia mojej siostrze. Ona czuje sie duzo lepiej i moje serce się raduje gdy to widzę. Drogi Zbyszku życzę CI żeby ludzie docenili to co robisz. Dziekuję także Basi po jej masażu TAO, ktory robiła wspólnie z Tobą, moj mąż czuje się swietnie. Z całego serca jeszcze raz dziekuję za pomoc. Przyjmijcie ten krótki wiersz który napisałam dla Was.

Jak miło miec przyjaciół
Ktorzy wyglądają Cie
Czekają przybycia Twego
Żeby spotkać się

I posród rozmów miłych
Dowiadujesz się
Że warto mieć przyjaciół
Ktorzy o Ciebie troszcza sie ;

Bożena i Fredi.


2006-01-21 02:51 · Ireneusz · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Witam Pana!
Moje zainteresowanie ezoteryką trwa juz parę lat, ale traktuję to jako moje hobby.
Piszę do Pana wlasciwie z jednego powodu, chcę utwierdzić Pana w sluszności jaką Pan ma w stosunku do wielkiej postaci Chrystusa.
Mistycyzm tej osoby wyprowadził mnie na drogę oświecenia, ktorą idę od kilku lat.
Odszedłem od kościoła, czego wielu ludzi nie może zrozumieć.
Kiedyś zależało mi, aby te osoby coś zrozumiały, ale ich przekonania były jeszcze bardziej twarde.
Dzisiaj widzę więcej i dalej, z jednej strony są osoby, które szukają pomocy, ale nie wiedzą, gdzie mają się udać.
Druga część to ludzie opętani, których mi szkoda.
Ostatnio spotkałem kogoś z mego kręgu znajomych, który wlaśnie miał z Panem kontakt i bardzo pozytywnie sie wyrażał o Panu.
Dzisiaj trafilem na Pana stronę internetową, która mi się bardzo podoba.
Z niej dowiedziałem się czegoś nowego.
Życzę dalszego rozwoju osobistego.
Pozdrawiam

Ireneusz


2005-12-27 18:55 · Maria · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Drogi Zbyszku ! Jestem Ci niezmiernie wdzięczna za okazaną pomoc mnie i mojej mamie . Wiesz jak długo szukałam pomocy u innych ludzi . Moja mama szczególnie cierpiała z powodu wpływów astralnych i ataków energetycznych , które mogły doprowadzić do jej ciężkiego stanu . Dziękuję mojemu aniołowi stróżowi za to ,że Ciebie spotkałam . Dzięki egzorcyzmowi i pierwszemu stopniu Reiki moja mama wzmocniła się , jest silniejsza energetycznie i naprawdę szczęśliwa . Dzięki Twoim ekranom , nie odczuwamy już wpływów astralnych . Ja również z Całego serca dziękuję Wam Zbyszku i Basiu za miłość i serdeczność okazaną również mnie. Jesteście cudownymi ludżmi . Dzięki Reiki , które to kursy z pewnością będę kontynuować również będę pomagać ludziom , którzy potrzebują pomocy . Dziękuję za rzetelność i wiedzę , którą otrzymałam i za to, że zawsze mogę się do ciebie zwrócić o pomoc .
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie , Lila .


2005-12-26 19:50 · Basia · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Kochany Zbyszku!
Z całego serca dziękuje za dokonanie cudu uzdrowienia moich teściów.Wiele lat spędziłam z nimi i nie było łatwo. Dzisiaj już wiem dlaczego tak źle znosiłam towarzystwo rodziny mojego męża.Byli opętani, a ja jeszcze wtedy nie potrafiłam rozpoznać tego stanu.
W miarę mojego rozwoju intuicja w końcu doprowadziła mnie pod właściwy adres.Stał się CUD.
Jestem szczęśliwa i dziękuję z całego serca. Mogę tylko powiedzieć , że w życiu nie ma przypadków zawsze trafiamy tam gdzie chcemy. O ile oczywiście świadomie dokonujemy wyborów.
Dokonałam właściwego, świadomego wyboru.Postanowiłam pomóc rodzinie. Kiedy w słuchawce usłyszałam życzliwy głos Zbyszka wiedziałam , że mam do czynienia z osobą kompetentną.
Kochany Zbyszku dokonałeś cudu. W rodzinie mojego męża powoli wszystko się normuje stworzyło się coś czego te istoty dotąd nie znały albo może nie chciały sobie przypomnieć.
Zdążyliśmy egzorcyzmować mojego teścia w ostatniej chwili.
Odszedł w spokoju.
Do tej rodziny dotarła nieograniczona moc Boga.......
Wkroczyła miłość, odwaga i spontaniczność by ją wyrażać.
Dziękuję Tobie i Basieńce. Z ogromnym otwartym , szczerym sercem życzę wszystkiego co najlepsze.Wdzięczna po tysiąckroć Basia.


2005-12-26 13:02 · Violetta · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Zyczę Tobie Zbyszku uśmiechu-nawet, gdy spotka Cię smutek...
...Aby jedynymi łzami na Twojej twarzy były kryształowe łzy szczęścia...
...Tęczy na niebie , która będzie przypominać, -
że nawet nad najciemniejszymi chmurami świeci Słońce...
...Pewności,że ktoś myśli o Tobie,-gdy ogarnie Cię samotność...
...Aby szczęście ,zdrowie i miłość były przeznaczeniem Twoich dni...
...Violetta...


2005-12-25 01:54 · Bożena · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Trochę czasu upłynęło, gdy ostatnio się widzieliśmy i prawdę mówiąc jestem w tej chwili stałą klijentką, ktorej cały czas poświęcasz dużo zrozumienia i uwagi a zarazem w każdej chwili gotowy jesteś Zbyszku do pomocy, by mi pomóc.
Zbyszku ,ekrany które wysłałeś, zalożyliśmy u mnie w domu. Powstrzymują szlak astralny, dzialają bez zarzutu a życie oraz samopoczucie zmieniło się ogromnie. Zbyszku jestem ogromnie Ci wdzięczna za cała pomoc, jakiej udzieliłeś całej mojej rodzinie. TY poprostu nie umiesz odmawiać pomocy. Nie umię wyrazić słowami jak bardzo jestem Ci wdzięczna. Przyjmij więc moje podziękowania płynace prosto z serca. Życzę CI żeby ludzie docenili to co robisz i z jakim oddaniem to czynisz. Niedługo przyjeżdżam do Polski więc znów się spotkamy. Będzie to wielką radością dla mnie gdy znów spotkam się z Tobą Zbyszku i z Basią. Dziękuję Wam za życzliwoścć i ciepło, które mi okazaliście.
Życzę Wam samych sukcesów.

Pamiętająca Bożena.


2005-12-21 23:28 · Wiesia · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Witam z Gdańska,

Czuję się bardzo wyróżniona tym , że jako pierwsza otrzymałam do
przeczytania Pański artykuł.
Wierzę gorąco, że kieruje Panem jedynie dobro drugiego człowieka i chęć
okazania mu pomocy w ciężkich chwilach.
Gdyby żyło więcej takich ludzi jak Pan może nasze życie byłoby tu na Ziemi
trochę lepsze. Myślę, że Jezus udziela pomocy każdemu kto z wiarą się do
niego zwróci.Pan w sposób szczególny został przez Niego wyznaczony do
czynienia dobra innym i stara sie Pan Go nie zawieść.
Mam nadzieję, że tym razem miał Pan bardziej spokojną noc.
Niech moc Aniołów będzie z Panem.

Pozdrawiam
Wiesia


2005-12-18 12:07 · Basieńka · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Zbyszku
przyjmij WDZIĘCZNOŚĆ choć to za mało, więc niech będzie WDZIĘCZNOŚĆ w Boskiej Doskonałej Milości i Doskonałości uczuć za oczyszczenie mego SYNKA*

Przed oczyszczeniem : nerwowe triki, nie grzeczne zachowanie, odzywki, nie spokojny sen,wybudzanie w środku nocy,działania wyniszczające jego umysł i talenty itp...

Po oczyszczeniu : spokój ducha,rozwaga, opanowanie, wyznaczanie celu i widzenie tego celu (u 11-latka to sukces),spokojny,głęboki sen,samodyscyplina itp...

Uwaga : RODZICE którzy macie problemy z dziećmi i młodzieżą dajcie szansę również EGZORCYŚCIE,a może i najczęściej to już ostatnia szansa.

Powinniśmy się poddawać Mocy Bożej i Zgodnie z Wolą Boga,bo to tylko nasz zewnętrzny umysł stanowi przeszkodę w nas i naszych dzieciach realizację planu Boskiego.Największym wrogiem jest zwątpienie i niewiara.

W takim razie życzę Ci również Zbyszku DUŻO SIŁY i NIEUSTAJĄCEJ Wiary, abyś zarażał nią swoich uczniów wraz z Twoją II połową Basią
(moją imienniczką)
//wrzesień 2005//


2005-12-18 11:21 · Barbara · www.egzorcyzmy.mocaniola.com.pl
Zbyszku - PRZYJACIELU (jeżeli tak Cię mogę nazwać ???? )

DZIĘKUJĘ Ci z GŁĘBI SERCA za uwolnienie z <bytów astralnych> moich RODZICÓW. Nie ma chyba słów na Ziemi aby złożyć Ci hołd DZIĘKCZYNIENIA za to co zrobiłeś.
A więc ; lata udręk w chorobach przechodzących w depresje, złości, fałszywe osądy, lęki , braki akceptacji i strach, strach przed codziennością, przed sytuacją,przed wogóle ŻYCIEM, u mamy wejście w nerwicę, a tata pchany "astralnie" w nałóg (nawet znajomy,zaufany ksiądz poddał tatę egzorcyzmowaniu,lecz na krótko..)
Przestrzeń postawiła mi Ciebie na mej drodze abym wyciągnęła rękę po pomoc.
Umysł człowieka a przy tym i ciało fizyczne dopóki nie zamknie się całkowicie przed światem astralnym to będzie ciągle gnębione w niepokoju przy kazdej okazji, ponieważ zostawia otwarte drzwi dla podstępnej siły potężnej niż jakakolwiek należąca do świata fizycznego.Żadna siła z astralu nie może być dobra. PRZYJACIELU Zbyszku - TY mi to UŚWIADOMIŁEŚ po przez moich Rodziców i uwolniłeś ich od <bytów>. Raz jeszcze z GŁĘBI SERCA DZIĘKUJĘ.

Przyjmij te życzenia ,aby były wieczne ;

ABY TWOJA PRACA BYŁA REALIZACJĄ I WIDOCZNĄ OBECNOŚCIĄ = MIŁOŚCI,RADOŚCI,ZDROWIA,SPOKOJU,SZCZĘŚCIA I TEGO CZEGO BARDZO PRAGNIESZ I ABY ŻADEN CZŁOWIEK ANI RZECZ NIE BYŁA CI PRZESZKODĄ W TYM CZYNIENIU DOBRA*
Twoja oddana PRZYJACIÓŁKA - Barbara *wrzesień 2004*

©2005 Zbyszek Ulatowski · wykonanie strony: www.enedue.com